INNE PRODUKTY DZIECIĘCE

Z laktatorem Lovi Prolactis odciąganie pokarmu nie jest takie straszne

9 listopada 2014

W moich poprzednich postach pisałam Wam, że za dnia odciągam Karolince mleko z piersi, bo kilka miesięcy temu ją odrzuciła i niestety na bezpośrednie karmienie nie ma szans. Wyrywa się, wykręca i krzyczy, więc nie ma sensu dziecka męczyć. Na szczęście w nocy bez większych problemów zajada. Zdecydowałam się na odciąganie pokarmu, gdyż chciałam podtrzymać laktację jak najdłużej. Pokarm mamy to najlepsze pożywienie jakie możemy podarować własnemu dziecku, dlatego też od kilku miesięcy walczę o niego z całych sił. Odciąganie laktatorem ręcznym nie wchodziło w grę, gdyż trzeba to robić kilka razy dziennie (teraz 4-5 razy po 30 min), a przy ręcznym trzeba się nieźle namachać. Tutaj pomocny okazał się laktator elektroniczny Lovi Prolactis

Firma Lovi przekazała mi go do testów, w ramach nagrody dla pomocnych użytkowników forum znajdującego się na ich stronie internetowej.

laktator

Kiedy otrzymałam laktator byłam przerażona ilością części znajdujących się w opakowaniu. Na szczęście po zapoznaniu się z instrukcją diabeł nie okazał się taki straszny. W pudełku oprócz laktatora elektronicznego znajdowały się jeszcze części laktatora ręcznego (za co daję firmie Lovi duży plus),  butelka Lovi Medical + o pojemności 150ml, zestaw do przechowywania pokarmu (zakrętka z dyskiem uszczelniającym), kubeczek do pojenia,  wkładki laktacyjne Day&Night (10 szt.) oraz przewodnik karmienia piersią. Całość opakowana była w białą torbę na niebieskim pasku.

Sam laktator jest urządzeniem dwufazowym, tzn. odwzorowuje sposób ssania piersi przez dziecko. W fazie pierwszej laktator stymuluje wypływ pokarmu, natomiast faza druga to faza głębokiego odciągania. Dzięki temu rozwiązaniu jestem w stanie odciągnąć więcej mleka w krótszym czasie. Panel sterowania jest zasilany sieciowo, ale jest też możliwość zasilania bateryjnego. Ta funkcja przydaje nam się zawsze gdy jesteśmy w podróży i nie mamy możliwości skorzystania z prądu. Cieszę się, że taka możliwość jest, bo odciąganie ręczne jest dla mnie zbyt męczące.

Laktator wyposażony jest w wyświetlacz na którym możemy obserwować m.in. czas, siłę i fazę odciągania oraz poziom naładowania baterii. Kiedy laktator nie jest w użyciu na wyświetlaczu pokazuje się aktualna godzina. Laktator może przypominać nam o tym, że nadszedł czas kolejnego odciągania, gdyż został wyposażony w funkcję alarmu. Osobiście, nigdy z tego nie korzystałam, ale pewnie gdybym musiała odciągać w nocy to ta funkcja okazałaby się niezwykle przydatna. Pokrętło na panelu sterowania służy do ustawiania siły ssania (aż 8 różnych zakresów). A jak już ustawimy wszystkie funkcje pod siebie to mamy możliwość zapamiętania ich na przyszłość. Do tego służy nam przycisk „M” znajdujący się nad włącznikiem.

Laktator otrzymałam do testów w kwietniu tego roku i od tamtej pory użytkuję go codziennie, a właściwie kilka razy dziennie. Odciągam różne ilości pokarmu, zdarzało się nawet po 350 ml / sesję. Teraz niestety mam problem z pokarmem, więc te ilości znacznie się zmniejszyły i powoli zaczynam myśleć o wprowadzeniu do diety Karolinki jednej butelki mleka modyfikowanego dziennie. Laktator to nie dziecko, więc czasem ciężko jest oszukać własny organizm, szczególnie że w życiu codziennym nie ma czasu na odciąganie co godzinę, tak jak się to powinno robić podczas kryzysu laktacyjnego.

Po tych kilku miesiącach korzystania z laktatora mogę stwierdzić, że jest to sprzęt najwyższej klasy. Miałam jedną awarię, przestał działać wyświetlacz, ale firma Lovi stanęła na wysokości zadania i przysłała mi nowy egzemplarz na wymianę, bym mogła utrzymać ciągłość odciągania. Jeżeli macie jakiekolwiek problemy laktacyjne i szukacie dobrego laktatora to zdecydowanie polecam Lovi Prolactis. Nie raz wyciągał mnie z kryzysu.

Poniższe zdjęcia laktatora pochodzą z oficjalnej strony Lovi.

Cena: około 330 zł.

Polecane dla Ciebie