KONKURSY

Ahoj, mały piracie! Konkurs

17 marca 2015

Tak jak Wam obiecałam, mam dla Was kolejny konkurs z marką Canpol Babies. Tym razem do wygrania coś dla maluchów, bo elektryczna pluszowa karuzela z serii Piraci! Patrzcie jakie cudo!

piraci

Co musicie zrobić żeby ją zdobyć?

Po pierwsze: polubić mnie i sponsora Canpol Babies na facebooku*. 

Po drugie: udostępnić info o tym konkursie na swojej osi czasu na facebooku, np. poprzez skopiowanie linku tego wpisu i wklejenie go na swoją tablicę*. 

Po trzecie: pod tym postem (w komentarzach na blogu)  napisać wymyśloną przez siebie krótką bajeczkę o małym piracie, w którego rolę wciela się Wasze dziecko.

To tyle! Proste, prawda? To do dzieła!

*jeśli nie masz facebooka to nie jest to warunek konieczny. 


Aaa, koniecznie zapoznajcie się z poniższym regulaminem!

Regulamin konkursu „Ahoj, mały piracie!”:

  1. Organizatorem konkursu jest Polishgirlolga – żona i matka (nie)idealna.
  2. Konkurs odbywa się na  blogu organizatora.
  3. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby pełnoletnie, posiadające pełną zdolność do czynności prawnych.
  4. Jedna osoba może dodać tylko jedną bajeczkę.
  5. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
  6. Aby wziąć udział w konkursie, należy pod postem konkursowym na blogu dodać napisaną przez siebie krótką bajeczkę o małym piracie, w którego rolę wciela się dziecko Użytkownika. 
  7. Mile widziane będzie:
    1. Udostępnienie postu konkursowego na swojej tablicy na facebooku.
    2. Polubienie organizatora oraz sponsora: Canpol Babies.
  8. Uczestnik konkursu oświadcza, że jest autorem bajeczki zamieszczonej w komentarzu i wyraża zgodę na jej późniejszą publikację w serwisie organizatora.
  9. Konkurs trwa od dnia 17. marca 2015 r. do dnia 31. marca 2015 r  do godz. 23:59.
  10. Wyłonienie zwycięzców przez jury nastąpi do dnia 7. kwietnia 2015 roku. Jury powołane przez organizatora wybierze najlepsze według własnej oceny zgłoszenie i je nagrodzi. Od decyzji jury odwołanie nie przysługuje.
  11. Nagrodą w konkursie jest:
    1. Elektryczna pluszowa karuzela z serii Piraci. Więcej o nagrodzie tutaj.
  12. Zwycięzca nie może wymienić nagrody na inną, na jej równowartość pieniężną ani przenieść praw do jej otrzymania na osoby trzecie.
  13. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca ma obowiązek podania organizatorowi swoich danych teleadresowych (adres dostawy, nr telefonu oraz adres e-mail) poprzez wiadomość e-mail  ( kontakt@polishgirlolga.pl ) w ciągu 3 dni od daty publikacji wyników na stronie organizatora. W przeciwnym razie jury wyłoni kolejnego zwycięzcę.
  14. Jeżeli zwycięzca wyłoniony w konkursie, w momencie kontaktu przez wiadomość prywatną z organizatorem konkursu poda imię i nazwisko niezgodne z nazwą użytkownika, nagroda nie zostanie przyznana.
  15. Wysyłka nagród przez sponsora możliwa tylko na terenie RP.
  16. Zwycięzca konkursu wyraża zgodę na publikację przez organizatora swojego imienia i nazwiska na blogu organizatora oraz na profilu organizatora w serwisie Facebook.
  17. Zwycięzca konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez organizatora oraz sponsora swoich danych osobowych na potrzeby konkursu i w związku z wykonaniem postanowień niniejszego Regulaminu. Zwycięzca ma prawo do wglądu swoich danych oraz ich poprawy.
  18. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany Regulaminu podczas trwania konkursu.
  19. Wszelkie pytania i uwagi odnośnie konkursu można kierować poprzez wiadomość prywatną w serwisie Facebook lub przez formularz kontaktowy na blogu organizatora.
  20. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu przez Uczestnika.
  21. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany, przeprowadzany  przez serwis Facebook ani z nim związany. Uczestnik przekazuje swoje dane osobowe organizatorowi, a nie serwisowi Facebook.

Powodzenia!

Olga


WYNIKI

Jak zwykle ciężko było wybrać kogoś, kto dostanie karuzelę, bo bajki przez Was napisane były naprawdę świetne. Chciałabym obdarować Was wszystkie, ale niestety mam tylko jedną nagrodę. Trafi ona do autorki tej bajki:

 

Była sobie razu pewnego Oleńka,
choć wzrostem była bardzo maleńka,
apetyt miała za dwa hipopotamy,
ku przerażeniu swojej mamy.

Mleka co nie miara piła,
lodówka ciągle pusta była,
mama nie nadążała kupować,
więc Ola postanowiła coś wykombinować.

Pomyślała i krzyknęła: „Piratem będę!
I mleko łupiąc statki sama zdobędę!”
Po czym czmychnęła z domu,
nie mówiąc nic nikomu!

Zabrała ze sobą pluszaka Kajtka,
chomiczka Kęska- świetnego majtka,
Lalkę Pelagię- by robiła śniadania,
oraz kotka Szelmę vel Drania

Taka to była Oleńki załoga,
na widok ich ogarniała trwoga!
Ola, jak prawdziwy morski wyjca,
zmieniła imię na kapitan Mlekopijca.

Z załoga ruszyli na morza okrętem,
by zdobyć jak najwięcej mleka pędem!
Pływali ze dwa dni, albo więcej,
Mlekopijca dzierżył ster w ręce.

Kęska na bocianie gniazdo wydelegowano,
lunetę do obserwacji morza dano.
Miał baczyć na transportery mleka
bo załoga na mleczne łupy czeka!

Brzuszki już zaczęły burczeć,
Pelagia zaczęła już furczeć:
„Nie ma już nic do jedzenia!”
Załogę zaczęły dopadać zwątpienia.

Wtem majtek krzyczeć zaczyna:
„Nadeszła szczęśliwa godzina!
Widzę statek z transportem mleka,
Wspaniały łów nas dziś czeka!”

Kapitan Mlekopijca krzyczy: „Do oręży!
I niech mi się nikt nie mitręży!”
Załadować działa zużytymi pieluchami kazała
i rozkaz wystrzelenia śmierdziastych pocisków dała.

A wiedz Kochany Czytelniku,
że tych pocisków było bez liku.
Każdego przyprawia to o drżenie,
i powoduje wielkie strwożenie.

Transport mleka wywiesił białe flagi,
pocisków Mlekopijcy bał się bardziej niż plagi.
Bez protestu szybko się poddał
i całe beczki mleka Oleńce oddał!

Raduje się załoga kapitana naszego,
każdy wlewa mleko do brzucha swego.
Od rana do późnej nocy świętują,
mlekiem się litrami częstują.

Tak noc mija, dzień cały prawie,
Mlekopijca idzie po dokładkę żwawie,
zagląda do beczki i widzi co?
We wszystkich beczkach dno…

Oleńka za kapitańską czapkę się chwyta
Kajtek z głowy włoski wyrywa!
Brzuszki znów burczeć zaczynają,
a kiszki znów marsza głośno graja!

Te pirackie, straszne łakomczuszki
uczyniły znów mleczne pustki.
Co tu robić? Znowu iść na łupy?
Ale skończyły się pociskowe k.py!

Mlekopijca na pomysł wpada:
„Ta wyprawa to wyczyn nie lada,
ale pusty znów brzuszek,
do domu wrócić się skuszę!

I piracki okręt szybko zawraca,
do mamy Ola powraca,
lodówka znów mleka pełna,
więc głodowa troska znika wszelka!

Taką przygodę miała moja Łakomczuszka,
o wielkiej pojemności brzuszka!
Może będzie jeść mleczko i się weselić
przy pirackiej, wspaniałej karuzeli?

Gratuluję i proszę o podanie swoich danych teleadresowych (zgodnie z regulaminem).

Po świętach kolejny konkurs. Tym razem dla „oczekujących”!

Wesołych Świąt!

Polecane dla Ciebie

  • Andżelika

    Płyną statki płyną,
    Nigdy się nie miną,
    Bo banda piracka,
    Zaskoczy z nienacka.

    Niezwykła to banda,
    Żadna rozbójnicka,
    Tygrys i miś panda,
    Grupa „Pociesznicka”.

    Na czele tej grupy,
    Drobniutkie stworzenie.
    Robi Izabelka,
    Ogromne wrażenie.

    Dobrze już to wiemy,
    Banda pomagaczy,
    Bo kto ma problemy,
    Uśmiechem uraczy,

    Niegroźni, weseli,
    Spieszą na ratunek,
    Bo jak będą mogli,
    Zrobią opatrunek.

    Małe skaleczenie?
    Piraci pocieszą,
    Na to pocieszenie,
    Już z Izunią spieszą.

    Nie ma o co płakać,
    Nie ma o co łkać,
    Zawsze nam pomoże,
    Ta piracka brać.

  • Joanna Gawłowska

    Pewnego pięknego poranka mały Pirat Igor wybrał się wraz ze swoją załogą na podbój odległej wyspy.. Spakowali statek i wyruszyli.. Wyspa była piękna.. Mała, ale miała urok drzewa były zielone, mieszkało na niej wiele kolorowych papug, które bardzo spodobały się Piratowi.. Postanowił jedną zabrać z sobą do odległego miasta -swojego domu.. Pirat wraz ze swoją załogą postanowili zostać na wsypie kilka dni, żeby się z nią zapoznać i upolować papużkę.. Ale! Pierwszej nocy coś bardzo ich zdziwiło, ktoś podkradał im jedzonko, okazało się że były to małe złośliwe Małpki 🙂 Na czele których stał Miś Koala 🙂 Pirat Igor postanowił poznać ich i zwyczaje wyspy bliżej.. Po wielu rozmowach i zabawach okazało się że Pirat Igor ma nowych przyjaciół : Papużkę Jolę, Misia Koala – Jasia i Małkę – Kacperka 🙂 Szczęśliwi postanowili już zawsze być razem i osiedlić sie na wspaniałej zielonej wyspie 🙂

  • ANNA ANTONIEWICZ

    Płynie statek po błękitnym morzu
    W żagle dmucha silny wiatr
    Buja nim raz w lewo a raz w prawo
    Chyba zaraz się przewróci no i będzie krach

    Ale nagle zza wysokich chmur
    Słońce mocno świeci i ucichły mocne wiatry
    Statek dobrze trzyma pionu się
    Już się nic nie stanie

    Na pokładzie głośny gwar
    Śmiechy w okół słychać
    To zabawa się zaczyna
    Pirackiej ekipy

    Na pokładzie tańczą razem
    Piraci , piratki
    Nawet moja mała Wika
    Wywija chulanki

    Wszyscy razem piją mleko
    By mieć dużo siły
    Zajadają się do woli
    Każdy to co lubi

    Piraci na głowach
    W kolorowych są przepaskch
    Na ramieniu przytulona
    Siedzi gaduła papuga
    Która ciągle gada gada
    I piosenki śpiewa

    Zna ich aż dwanaście
    I śpiewa je głośno
    Nawet pirat ma już dosyć
    Ucho mu już spuchło

    Po pokładzie biega również pies
    Bardzo mądry i kudłaty
    Sprytny jest ten mały łobuz
    Ale też smarkaty

    Lubią go piratki
    Karmią go do syta
    Bo ten milusinski
    Za serce je chwyta

    Cała ta gromada
    Pływa sobie razem
    Wspólnie jedzą, piją, bawią się
    Śpiewają też czasem

    Mają swoje działa
    I strzelają z armat
    Kule lecą w wodę
    Na lepszą ochłodę

    Wcale nie są tacy żli
    Jak inni ich widzą
    Kolorowe mają łaszki
    Na głowie barwne apaszki

    Kochają zwierzęta
    Psy ,papugi, koty
    I nie lubią robić burdy
    Tylko dla ochoty

    Każde dziecko przecież marzy
    By tak choć na chwilę, dwie
    Stać się też piratem
    Który fajny jest 😉

  • Patrycja

    Była sobie razu pewnego Oleńka,
    choć wzrostem była bardzo maleńka,
    apetyt miała za dwa hipopotamy,
    ku przerażeniu swojej mamy.

    Mleka co nie miara piła,
    lodówka ciągle pusta była,
    mama nie nadążała kupować,
    więc Ola postanowiła coś wykombinować.

    Pomyślała i krzyknęła: „Piratem będę!
    I mleko łupiąc statki sama zdobędę!”
    Po czym czmychnęła z domu,
    nie mówiąc nic nikomu!

    Zabrała ze sobą pluszaka Kajtka,
    chomiczka Kęska- świetnego majtka,
    Lalkę Pelagię- by robiła śniadania,
    oraz kotka Szelmę vel Drania

    Taka to była Oleńki załoga,
    na widok ich ogarniała trwoga!
    Ola, jak prawdziwy morski wyjca,
    zmieniła imię na kapitan Mlekopijca.

    Z załoga ruszyli na morza okrętem,
    by zdobyć jak najwięcej mleka pędem!
    Pływali ze dwa dni, albo więcej,
    Mlekopijca dzierżył ster w ręce.

    Kęska na bocianie gniazdo wydelegowano,
    lunetę do obserwacji morza dano.
    Miał baczyć na transportery mleka
    bo załoga na mleczne łupy czeka!

    Brzuszki już zaczęły burczeć,
    Pelagia zaczęła już furczeć:
    „Nie ma już nic do jedzenia!”
    Załogę zaczęły dopadać zwątpienia.

    Wtem majtek krzyczeć zaczyna:
    „Nadeszła szczęśliwa godzina!
    Widzę statek z transportem mleka,
    Wspaniały łów nas dziś czeka!”

    Kapitan Mlekopijca krzyczy: „Do oręży!
    I niech mi się nikt nie mitręży!”
    Załadować działa zużytymi pieluchami kazała
    i rozkaz wystrzelenia śmierdziastych pocisków dała.

    A wiedz Kochany Czytelniku,
    że tych pocisków było bez liku.
    Każdego przyprawia to o drżenie,
    i powoduje wielkie strwożenie.

    Transport mleka wywiesił białe flagi,
    pocisków Mlekopijcy bał się bardziej niż plagi.
    Bez protestu szybko się poddał
    i całe beczki mleka Oleńce oddał!

    Raduje się załoga kapitana naszego,
    każdy wlewa mleko do brzucha swego.
    Od rana do późnej nocy świętują,
    mlekiem się litrami częstują.

    Tak noc mija, dzień cały prawie,
    Mlekopijca idzie po dokładkę żwawie,
    zagląda do beczki i widzi co?
    We wszystkich beczkach dno…

    Oleńka za kapitańską czapkę się chwyta
    Kajtek z głowy włoski wyrywa!
    Brzuszki znów burczeć zaczynają,
    a kiszki znów marsza głośno graja!

    Te pirackie, straszne łakomczuszki
    uczyniły znów mleczne pustki.
    Co tu robić? Znowu iść na łupy?
    Ale skończyły się pociskowe k.py!

    Mlekopijca na pomysł wpada:
    „Ta wyprawa to wyczyn nie lada,
    ale pusty znów brzuszek,
    do domu wrócić się skuszę!

    I piracki okręt szybko zawraca,
    do mamy Ola powraca,
    lodówka znów mleka pełna,
    więc głodowa troska znika wszelka!

    Taką przygodę miała moja Łakomczuszka,
    o wielkiej pojemności brzuszka!
    Może będzie jeść mleczko i się weselić
    przy pirackiej, wspaniałej karuzeli?

  • Agnieszka Wójcik

    „Bajeczka o Wiktorku – piracie z zasadami.”

    Na morzu szerokim i głębokim na dodatek, kołysze się piękny, piracki statek.
    Na jego pokładzie dużo się dzieje; piraci żagle opuszczają, aż wiatr mocno w nie wieje,
    tańczą i śpiewają pirackie piosenki, małpki skaczą po maszcie, papugi skrzeczą robiąc hałas wielki,
    aż statek zniosło na nieznane wody, a kilku piratów powpadało do wody.

    Wtem na pokładzie kapitan się pojawił…Wiktor stanął za sterem i żagiel na maszt postawił,
    krzyknął głośno: „Ahoj piracka załogo! Koniec z swawolami” – tak zawołał srogo.
    Wszak Wiktorek to pirat, co nie boi się przygody i chętnie wypływa na szerokie wody,
    lecz, by pirackiej załogi nie zaskoczyły zbędne niespodzianki, Wiktor przygotował kodeks piracki!

    Piratom nakazał zaprowadzić porządek na pokładzie, by łatwiej wszystkim było podróżować w ładzie,
    wydał rozkaz, by każdy miał się na baczności, bo różnie to bywa w pirackiej społeczności.
    Zarządził, by każdy pirat zjadł syte śniadanie, po nim zastrzyk witamin każdy z nich dostanie,
    w mig do dalekiej podróży sił każdy nabierze i łatwiej będzie piratom zmieniać się przy sterze.
    Małpkom przykazał, by już nie psociły, a papugom, by na maszcie innych statków wypatrywały i już cicho były.
    Bo grunt to współpraca i wspólna zabawa, bo przecież dobre wychowanie i zdrowie to bardzo ważna sprawa!

    Nagle statek piracki stał się miejscem miłym i spokojnym, z kapitanem miłym i bardzo dostojnym,
    a że jego załoga, to piraci, co dobre serduszka mają, zamiast kraść, oni uśmiechy serdeczne rozdają!

    • Agnieszka Wójcik

      Na Facebooku udostępniam i lubię jako: Agnieszka Wójcik 🙂

  • Aga

    Była w Polsce wioska śliczna,
    bajkowa, romantyczna…
    Żyła tam piratka mała,
    Kalinka na imię miała.
    Uwielbiała wprost podróże:
    długie, krótkie, małe, duże.
    Dnia pewnego po obiadku,
    popłynęła hen do sadku.
    A że jeszcze mała była
    wózek w statek zamieniła.
    Z mamą w rejs ten popłynęła,
    by piratka nie zginęła.
    W sadzie cuda są wspaniałe,
    tam w owocach drzewa całe.
    Jabłko, śliwki oraz gruszki,
    aż się chce je wziąć w paluszki.
    Mama dzidzi jabłko zrywa,
    wtem ptak jakiś się odzywa.
    Głos przepiękny w dal się niesie,
    niczym w czarodziejskim lesie.
    Okazuje się, że ptak
    to bardzo miły szpak.
    Szpak w papugę wnet się zmienia,
    jest to nie do pomyślenia.
    Papuga na statek siada
    do piratki małej gada.
    O podróżach w ciepłe kraje,
    opowiada piękne baje.
    Mała ptakiem zachwycona,
    chwycić go chce w swe ramiona.
    Potem razem już żeglują,
    różnych dziwów wypatrują.
    Morze piękne jest, wzburzone,
    do pływania wymarzone.
    I odpływa moja mała,
    już w wózeczku będzie spała.
    Śni spokojnie moje dziecię,
    o żegludze w wielkim świecie…

  • Patrycja

    Zapomniałam tylko jeszcze dopisać, że udostępniłam link do konkursu na fb jako Patrycja Głogowska 🙂

  • Aśka

    O tym, jak Fufu uratował statek Kapitana Jasia i pluszaków.

    Kapitan Jaś, jak każdego ranka, popijając mleko, stał przy sterach. Niebo było bezchmurne więc wszytkie pluszaki Kapitana wygrzewały się na słońcu. Nic nie zapowiadało nadciągającej burzy. Pitacki statek z całą załogą szybko płynął w stronę najnowszej przygody. Nagle podniósł się miś Duduś i jednym okiem łypnął na kapitana. Przypomniał sobie, że dziś wkońcu mieli nadać imię sojemu okrętowi. Chcieli to zrobić już od tygodnia, ale ciągle kończyło się to awanturą w pluszakowie. W końcu kapitan powiedział, że sam coś wymyśli. Duduś zaczął więc nieśmiało:
    – yyyyyy…
    – no, co tam bosmanie – mtuknął Kapitan Jaś.
    – Kapitanie, ja tylko chciałem przypomnieć, że dziś mieliśmy nadać imię naszemu okrętowi…
    Całe towarzystwo bardzo się ożywiło. Ten temat zawsze wzbudzał wiele emocji.
    – Tak, tak – powiedział królik Pikuś.
    – Właśnie – dodał Mały Miś.
    – Wiem, ale mam przeczucie, że już niedługo je wymyślę – odpowiedział Kapitan Jaś.
    Nagle usyszeli bardo smutne wycie. Wycie… na pełnym morzu. Ne mogli uwierzyć. Wszyscy rzucili się więc na burtę, aby zobaczyć, co się dzieje. A tam, na maleńkiej tratwie siedział jeszcze mneijszy Piesek.Cichutko popiskiwał i właśnie zwijał się w kłębek.
    – Co robisz sam, tak daleko od brzegu – krzyknłął do Pieska Kapitan Jaś.
    Piesek zdziwony popatrzył na Kapitana i jego załogę. Mijał do tej pory wiele statków, ale żaden do tej pory nie zatrzymał się i nikt nie chciał z nim rozmawiać.
    – Mój statek zatonął, zostałem sam – cichutko pisnął Piesek.
    Kapitanowi i pluszakom zrobiło się bardzo żal samotnego Pieska. Po krótkiej naradzie, wspólnie ustalili, że trzeba mu pomóc. Rzucili pieskowi sznur. On go chwycił w pyszczek i w ten sposób udało się przyciągnąć tartwę do statku. Kiedy już znalazł się na pokładzie, radość załogi nie miała końca, a Kapitan podzielił się z pieskiem swoim mlekiem. Wtedy, zupełnie nispodziewanie zerwała się potworna burza. Kapitan Jaś rzucił się do sterów, a pluszaki wiadrami wylewały wodę z pokładu. Ciężko walczyli z z deszczem i wiatrem. Kiedy wydawało się już, że burza ich pokona do Kapitana podszedł Piesek i powiedział:
    – Jeżeli mi zaufasz, to wyciągnę was z tej burzy.
    Kapiten nieufnie popatrzył na małego, kudłatego Pieska. Już resztami sił trzymał ster.
    – Nie mam wyjścia. Jesteś naszą ostatnią nadzieją.
    Wówczas Piesek stanął obok Kapitana i swoją małą głowką wskazywał dokąd płynąć. Bardzo szybko udało się im wydostać z zasięgu burzy.
    Wszyscy przemoczeni i zmęczeni podeszli do Pieska, który skulił się w kącie, bo teraz dopiero zobaczył, że to statek piracki. Ale Kapitan Jaś wziął go na ręce i mocno przytulił. Po nim zaczęły go ściskać wszytskie pluszaki.
    – Uratowałeś nam życie, a nawet nie wiem, jak masz na imię?
    – Fufu – odparł oszołomiony uściskami Piesek.
    – Dziękuję, Fufu – powiedział Kapitan Jaś.
    – Dziekujęmy! – odpowiedziały wszytskie pluszaki.
    Wtedy Kapitan Jaś uśmiechnął się łobuzersko i powiedział:
    – Już wiem, jak nazwiemy nasz statek. Na cześć naszego wybawcy, nazwiemy go Fufu!
    – Hura! – krzyknęły pluszaki i radośnie zaczęły przytulać Pieska Fufu, który był wzruszony, że po tak długim czasie znalazł w końcu dom i przyjaciół.
    Od tej pory żadna burza nie była straszna dla załogi Kapitana Jasia,bo wszycy wiedzieli, że zawsze mogą na sobie polegać.

  • Aśka

    Udstępniłam link jako Joanna Żaba

  • Za trzynastoma górami i trzynastoma lasami, na trzynastym morzu świata pływał statek zwany Miłostkiem. Na jego pokładzie znajdowali się najzacniejsi piraci świata. Statek to był wspaniały, potężny i wielki. Pływał po całym morzu w poszukiwaniu innych statków. Jego czerwona bandera opatrzona wielkim sercem powiewała na wietrze. Po wielu podróżach, rabunkach i zabawach Kapitan Ahoj postanowił napaść na statek z dziewicami, aby znaleźć sobie żonę. I tak oto napotkał na statek przewożący Słowiańskie piękności. Jedna z dziewczyn była tak uśmiechnięta, bez strachu i czarująca, że skradła czarne do tej pory serce Kapitana i odmroziła je i otworzyła na miłość. Tym sposobem na Miłostku pojawił się nowy pirat. Najlepszy pirat świata – Rumpel. Pirat ten miał wszystko to, czego potrzeba piratowi. Był nieustraszony – wędrował wszędzie, poznawał cały świat, dokonał wielu podbojów i był nie do powstrzymania. Najważniejsza jego cecha jednak to niesamowity urok, jednym tylko uśmiechem Rumpel potrafił okraść każdy statek z jego wszystkich skarbów, wszystko rzucano mu do stóp. Rumpel był najlepszym złodziejem świata – potrafił skraść każde serce. I tak oto zapanowały rządy najlepszego pirata – Rumpla, który dawał uśmiech, skradał serca, był nieustraszony, cudowny i najwspanialszy na świecie. Niech ta bajka Wam przypomina, że są dobrzy piraci, a najlepsi to Ci, których macie pod swoja banderą.

  • Udostępniam i lubię jako Sofija Wieszczeczyńska-Anlauf

  • Gabi

    Ahoj moi żeglarze!Odpływam powoli statkiem w głęboki sen i pytam się czy są tu jacyś mali marynarze?Zapełniam załogę i powiedzieć się odważe że będąc z wami na pokładzie stworzymy drużynę marzeń,która nie zlęka sie nieprzewidywalnych morskich burz,wichrów i innych ekstremalnych zdarzeń.Musimy być silni i odporni by dopłynąć do krainy marzeń,nie dopuszczając zarówno do gorączki.By tak się stało butelki wszyscy chwyćmy w rączki i nie zbaczając z kierunku kosztujmy tego pysznego od „Bebiko” trunku.Jak cos złego się stanie kapitan Kornel wezwie was do meldunku a póki co delektujmy się ciszą.Niech Bóg bedzie z nami a fale nas kołyszą…

  • mara881

    BAJKA O JACKU (czyt. Dżaku) PIRACIE i SŁODKIEJ MAMINIE
    Historia ta wydarzyła się naprawdę, dawno, dawno temu, podczas jednej z kolejnych odkrywczych wypraw małego Jacka (czyt. Dżaka). Miała być ona podróżą taką jak inne, które odbywał do tej pory. Spokojna, bez niepotrzebnych niespodzianek. Nie przypuszczał jednak, że tym razem będzie inaczej. Co się mu przytrafiło? Jakim niebezpieczeństwom musiał sprostać? Usiądźcie wygodnie i posłuchajcie.
    Było samo południe. Sierpniowe słońce znajdowało się właśnie w zenicie, gdy Jack dryfował spokojnie swoją łajbą, w tylko jemu znanym kierunku. Unoszony przez kolejne fale oceanu nawet nie zauważył, kiedy słoneczny żar zaczął mu coraz bardziej dawać się we znaki.
    – Ahoj piracie! – krzyknął ktoś z oddali.
    – Dziwne- pomyślał mały Jack, poczym zaczął dokładnie się rozglądać. Dookoła nie było widać żywej duszy.
    – Ahoj! – okrzyk się powtórzył.
    – Czyżbym miał jakieś halucynacje? Przecież tutaj nikogo nie ma. A może już zwariowałem po tak długiej, samotnej podróży?
    – Jack to ja! Słodka Mamina! Nie poznajesz mnie?
    Dopiero teraz mały pirat ujrzał coś na horyzoncie. Tak. W rzeczy samej to była…. Słodka Mamina. Płynęła swoim pięknym, białym statkiem, wypełnionymi hektolitrami życiodajnego napoju, w jego kierunku.
    – Oczywiście, że Cię poznaję Mamino! Czyżbyś przywiozła mi moje ukochane mleko?!
    Jeszcze przez kilka minut mały pirat pozostał bez odpowiedzi, póki Mamina nie znalazła się na jego łajbie.
    – Kochany. Gdzie byłeś tyle czasu? Martwiłam się nie widząc Twojej łajby od kilku godzin. Jak zwykle pochłonęła Cie wyprawa. Nie możesz się tak zapominać. Słońce świeci dzisiaj zbyt mocno. Masz tak rozpalone czoło. Nie powinieneś wypływać bez żadnego napoju. Musisz dużo pić w taką pogodę. Jack słyszysz mnie?
    – Tak Słodka Mamino. Z tego wszystkiego zapomniałem gdzie płynąłem. Pamiętam tylko, że walczyłem dzisiaj z ogromnym rekinem, a następnie musiałem odeprzeć atak pirata Toma, a potem ? Potem zrobiło mi się tak nagle słabo i ciemno przed oczami i znalazłem się tutaj…
    – Nie możesz się tak odwadniać Jack. Trzymaj. Moje mleko dostarczy Ci wszystkiego, czego potrzebujesz w tej chwili najbardziej. Zawsze noszę przy sobie jego zapas. Jest niezawodny w przypadku głodu i pragnienia. Pij ile dusza zapragnie.
    Po chwili Jack czuł się jak nowonarodzony. Wiedział, że może spokojnie powrócić do swoich podróży.
    – Dziękuję Ci Słodka Mamino. Kiedyś się odwdzięczę. Teraz muszę jednak wyruszyć dalej. Czekają mnie nowe przygody i odkrycia. Wybacz, że nie zabawię z Tobą dłużej. Żegnaj.
    – Do zobaczenia Jack! – krzyknęła Słodka Mamina. Po chwili dodała cichutko – Zobaczymy się wieczorem Kochanie – i odpłynęła na swoją wyspę.
    Co było dalej? Po całodniowych zmaganiach mały pirat opadł z sił tak bardzo, że Słodka Mamina musiała zanieść go do łóżka na swoich rękach.
    – Śpij słodko mój piracie – powiedziała, poczym ucałowała małego odkrywcę w czółko. – Musisz zebrać siły na jutrzejsze zmagania z oceanem. Kocham Cię. Dobranoc…
    A teraz ciii… Słyszycie ten delikatny oddech? To Mały Jack. Właśnie usnął. Zapewne śni o kolejnych wyprawach w nieznane.

    Ps. Udostępniłam link i polubiłam strony na fb jako Joanna Sławska

  • Magdalena N.

    Za siedmioma rzekami, w mieście z piernikami
    Żył sobie Wiktorek, posłuchajcie sami.
    Mały Wiktorek dostał raz w prezencie
    Przejażdżkę na bardzo wielkim okręcie.

    Tak zafascynowało chłopca to zdarzenie,
    Że od tamtej pory jedno miał marzenie.
    Zostać małym piratem i pływać po świecie
    Gdzież by chciał popłynąć, nie odgadniecie!

    Pragnął dotrzeć wszędzie, gdzie są małe dzieci
    Zwłaszcza tam gdzie biednie, słonko rzadko świeci.
    Spakował więc w torbę masę pierników
    I wypłynął w rejs do swych rówieśników.

    Którzy pragnęli tak jak on pływać statkiem
    I zostać piratem, a nie zwykłym majtkiem!
    Tak się zaczęła jego podróż po świecie
    Pisali gdzieś o nim nawet w gazecie!

    Że ten mały pirat o imieniu Wiktorek
    Wozi ze sobą wszędzie wielki worek
    A w tym worku pierniki, by je podarować
    Dzieciom, które mogą jedzenia potrzebować.

    I zabierał je potem ze sobą w podróże
    Trafiając na przygody małe i te duże.
    I tak spełniał Wiktor dziecięce marzenia,
    Które wydawały się nie do spełnienia…

  • Magdalena Zawadzka

    Całkiem niedawno, bo raptem kilka dni temu w swoim domu spotkałam pirata.
    Nie wierzysz? Też byłam pod wrażeniem, jednak to, co ujrzałam było realne. Za oknem wiał silny wiatr, deszcz zmieniający wielkość kropel uderzał o parapety i szyby okien. Wracałam zmarznięta do mieszkania. Po otwarciu drzwi przyraczkował do mnie mały chłopiec, przedstawił się jako Pirat Witold, dla znajomych Wituś, zwany również Kręciołkiem i za prosił do wspólnej podróży. Był tak przekonujący, że popłynęłam z nim bez mrugnięcia okiem.
    Krótko płynęliśmy jego niewielką łodzią do Krainy Tęczy. Po zacumowaniu oprowadził mnie po swojej tęczowej Krainie, opowiadając ciekawe historie. Zdumiona byłam fantazją opowiadanych przygód. Chcesz posłuchać jednej z nich? Oto i ona:
    – Jak wiesz każdy pirat, mały czy duży ma swoją mamę i tatusia. Pirat Witold nie był wyjątkiem. Słynął z tego, że nie mógł usiedzieć na miejscu. Kręciołek sprawnie przemieszczał się do wyznaczonych sobie celów, a miał ich wiele. Owego dnia wyznaczył sobie na cel rejsu gabinet rodziców, gdzie stały niezliczone skarby mamy i taty, które były dla niego zakazane. Jak na prawdziwego pirata przystało, nie bał się zakazów, klątw czy innych piratów. Gdy dotarł do upragnionego miejsca, rozejrzał się i uśmiechnął do siebie. Jest! Stoi na stole – czarna skrzynka lśni w słońcu, a czarny sznur, zwany kablem, beztrosko zwisa ku podłodze. Ahoj przygodo! Krzyknął i szturmem ruszył na laptopa i kabel. Pociągnął bestię za ogon, unicestwiając w ten sposób. Odważny Wituś nie przestraszył się rabanu narobionego przez rodziców. W jego Tęczowej Krainie zawsze jest gwarno. Pirat został pojmany przez rodziców. Widział po ich minie, że bestia coś dla nich znaczyła. Tłumaczyli, że nie wolno ciągnąć sprzętów elektrycznych, że mogą zrobić krzywdę i takie tam. No właśnie…mogą zrobić krzywdę! Dlatego unicestwił potwora na zawsze.
    Przez całe wydarzenie ze zniszczeniem bestii, Kręciołek z rodzicami zapomnieli o wyjeździe do Babci. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki Kręciołkowi nie pojechali do Babci, do której i tak by nie dojechali, bo szalejący wiatr zwalił na drogę kilka drzew uszkadzając jadące tamtędy auta i blokując ruch w obu kierunkach.
    Rodzice o zdarzeniu usłyszeli w lokalnej telewizji i uśmiechnęli się do siebie i Witusia. Bo choć stara bestia zniszczona, Pirat oszczędził im większych stresów, a być może i uratował życie.
    Być może słyszałeś jeszcze o piratach mieszkających w blokach. Jednak Wituś Kręciołek jest jedyny w swoim rodzaju. Bo choć zniszczył bestię potrafi z niczego wyczarować długi śmiech rodziców każdego dnia.

  • agf

    Już na niebie srebrny księżyc świeci,
    Już w swych domach śpią wszystkie dzieci.
    A Ty mój mały przyłóż głowę do swych poduszeczek,
    Niech przyśni Ci się śliczny, mały stateczek.
    Niech pirackie przygody cię nie ominą,
    a kompani na statku rozśmieszą swą miną.

    Ref.
    Śpij słodko, śpij spokojnie i bajkę śnij,
    w której jesteś piratem pełnym wielkich sił.
    Ukołyszą cię fale statkiem bujające,
    ogrzeje nad oceanem świecące słońce…

    Na takiej wyprawie świat jest kolorowy,
    a każdy dzień przynosi nowe przygody.
    Pirackie skarby, po oceanach pływanie,
    a wszyscy mówią do Ciebie „Natanku, Kapitanie”.
    Ty tajemne mapy skarbów czytasz i trasą kierujesz,
    jednak największą masz frajdę, gdy sterem kierujesz!
    Ref.
    Śpij słodko, śpij spokojnie i bajkę śnij,
    w której jesteś piratem pełnym wielkich sił.
    Ukołyszą cię fale statkiem bujające,
    ogrzeje nad oceanem świecące słońce…

  • Patrycja

    Bardzo dziękuję, to będzie wspaniała, wspaniała niespodzianka na króliczka wielkanocnego dla córci:) Dziękujemy:)