ROZWÓJ

Czy to już słynny bunt dwulatka?

6 października 2015

Dziewiętnastego września Karolina skończyła 20 miesięcy i mniej więcej wtedy się zaczęło… Początkowo myślałam, że jej zachowanie ma związek z moim powrotem do pracy, ale teraz już wiem, że wkroczyliśmy w fazę testowania naszej cierpliwości, czyli w okres przez niektórych nazywany buntem dwulatka.  Nie będę się tutaj rozwodzić nad tym czy bunt dwulatka istnieje czy też nie, bo ilu ludzi, tyle opinii i nie ma sensu na ten temat dyskutować. Jakkolwiek się tego okresu nie nazwie, to nie podlega wątpliwości fakt, że jest to jeden z kilku cięższych okresów w życiu rodzica i dziecka.

Karolina, jak większość dzieci w jej wieku, zdała sobie sprawę z tego, że może zacząć nas wykorzystywać i codziennie próbuje swoimi metodami nas sobie wychować. Robi to, ciągle używając słowa „nie”.

Karolinko, chodź mama Cię uczesze.

Nie!

Zjemy obiadek?

Nie!

Chodź ubierzemy buty.

Nie!

I tak na okrągło. Od rana do wieczora, na każde zadane pytanie odpowiada „nie”, nawet jeśli za chwilę zmieni zdanie, to i tak „nie” zawsze wypowiada pierwsze.  Małe dziewcze uświadomiło sobie, że może sobie z matką (z ojcem z resztą też) pogrywać. Robi to na tyle świadomie, że kiedy tak pięknie odpowiada „nie”, to na jej twarzy pojawia się szyderczy uśmieszek – mała cwaniara.

Kiedy jej czegoś zakazujemy lub nie robimy czegoś po jej myśli, to zaraz pojawia się wymuszony płacz, czasem dochodzi do tego tupanie i  bicie. Weźmiesz się matko pochylisz nad dzieckiem, żeby mu wytłumaczyć dlaczego nie może czegoś robić, a ono nie słucha i zaczyna Cię bić. I weź tu z taką gadaj. Tłumaczę sobie, że przecież ona w ten sposób wyraża swoje emocje, bo inaczej nie umie i staram się na nią nie denerwować (chociaż momentami jest ciężko).  Do tego dochodzi jeszcze uciekanie na spacerach, chodzenie własnymi ścieżkami, chęć robienia wszystkiego samodzielnie itp. itd.

To dopiero początek, a już mam czasem dosyć.  W sobotę, po wyczerpującym dniu z małą buntowniczką, zasnęłam o 20:30,  na siedząco, przed laptopem, w trakcie wybierania na allegro butów… Uwierzycie?  Taka byłam padnięta. Każdego dnia mały urwis testuje moją cierpliwość i próbuje sobie wyrobić pozycję lidera w naszej rodzinie. Pociesza mnie myśl, że ten etap kiedyś minie i liczę na to, że nie popełnię tutaj żadnych błędów wychowawczych.

A wy jak sobie radzicie/radziliście z Waszymi pociechami kiedy przechodziły bunt dwulatka? Macie jakieś rady na to jak przetrwać ten okres?

 

 

 

Polecane dla Ciebie