KONKURSY

Wicie gniazda dla malucha – konkurs – zmiana regulaminu 22.01.2016

14 stycznia 2016
Canpol Konkurs

W życiu każdej przyszłej mamy przychodzi taki moment, w którym zaczyna ona kompletować wyprawkę oraz przygotowywać kącik bądź też pokój dla mającego się niedługo pojawić malucha. U jednych mam instynkt wicia gniazda pojawia się już z samym początkiem ciąży, a u drugich gdzieś około 6-7 miesiąca.  Zazwyczaj to właśnie wtedy mamy zaczynają czuć potrzebę zmian, które mają na celu dostosowanie ich otoczenia do potrzeb dziecka. Niektóre z nas przewracają mieszkanie do góry nogami (a może podłogą?), remontują każde pomieszczenie w domu, kupują mnóstwo niemowlęcych przedmiotów… Inne ograniczają się jedynie do przygotowania kącika w swojej sypialni i zakupu tylko niezbędnych rzeczy.

Chciałabym się dowiedzieć jak jest u Was? Czy dopadł Was syndrom wicia gniazda? Jak przygotowujecie się / przygotowywałyście się do przyjęcia pod swój dach nowego członka rodziny?  Napiszcie w komentarzu do tego wpisu jak wijecie/ wiłyście gniazdo dla Waszego dziecka. Chętnie też zobaczę to gniazdo. Możecie dodać zdjęcia na istagramie lub facebooku z hashtagiem #polishgirlolga #wijegniazdo i mnie na nich oznaczyć.

Jedna z osób z która zachwyci mnie swoją odpowiedzią, rozczuli, rozśmieszy czy też doprowadzi do łez wygra zestaw, który każda przyszła mama powinna posiadać: laktator, podkłady poporodowe i podkłady higieniczne. laktator+podklady_600x500

Każdy uczestnik konkursu ma obowiązek zapoznania się z poniższym regulaminem


Aktualizacja 22.01.2016: 

W związku z małą ilością zgłoszeń, przedłużam konkurs z Canpol Babies do dnia 30.01. 2016. Ponadto zmieniam główną zasadę. Mogą brać w nim udział nie tylko mamy spodziewające się dziecka, ale różnież te które już urodziły.

Regulamin konkursu:

  1. Organizatorem konkursu jest Polishgirlolga – żona i matka (nie)idealna.
  2. Konkurs odbywa się na  blogu organizatora.
  3. W konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby pełnoletnie, posiadające pełną zdolność do czynności prawnych.
  4. Jedna osoba może dodać tylko jedno zgłoszenie.
  5. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
  6. Aby wziąć udział w konkursie, należy pod tym postem napisać jak wijesz gniazdo dla mającego się niedługo urodzić dziecka.
  7. Dodając zgłoszenie Uczestnik konkursu ma obowiązek podpisać się swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.
  8. Mile widziane będzie:
    1. Udostępnienie postu konkursowego na swojej osi czasu w serwisie Facebooku.
    2. Polubienie organizatora oraz sponsora: Canpol Babies.
    3. Dodanie na Instagramie lub Facebooku zdjęcia z hashtagiem #polishgirlolga #wijegniazdo oraz oznaczenie mnie na nim.
  9. Uczestnik konkursu oświadcza, że jest autorem dodanego przez siebie zgłoszenia i wyraża zgodę na  późniejszą jego publikację w serwisie organizatora.
  10. Konkurs trwa od dnia 15. stycznia 2016 r. do dnia 25. stycznia 2016 r  do godz. 23:59.
  11. Wyłonienie zwycięzcy przez jury nastąpi do dnia 31. stycznia 2016 roku. Jury powołane przez organizatora wybierze najlepsze według własnej oceny zgłoszenie i je nagrodzi. Od decyzji jury odwołanie nie przysługuje.
  12. Nagrodą w konkursie jest: zestaw składający się z laktatora oraz podkładów wyprodukowanych przez firmę Canpol Babies.
  13. Zwycięzca nie może wymienić nagrody na inną, na jej równowartość pieniężną ani przenieść praw do jej otrzymania na osoby trzecie.
  14. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca ma obowiązek podania organizatorowi swoich danych teleadresowych (adres dostawy, nr telefonu oraz adres e-mail) poprzez wiadomość e-mail  ( kontakt@polishgirlolga.pl ) w ciągu 3 dni od daty publikacji wyników na stronie organizatora. W przeciwnym razie jury wyłoni kolejnego zwycięzcę.
  15. Jeżeli zwycięzca wyłoniony w konkursie, w momencie kontaktu przez wiadomość prywatną z organizatorem konkursu, poda imię i nazwisko niezgodne z danymi zawartymi w zgłoszeniu konkursowym , nagroda nie zostanie przyznana.
  16. Wysyłka nagród przez sponsora możliwa tylko na terenie RP.
  17. Zwycięzca konkursu wyraża zgodę na publikację przez organizatora swojego imienia i nazwiska na blogu organizatora oraz na profilu organizatora w serwisie Facebook.
  18. Zwycięzca konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez organizatora oraz sponsora swoich danych osobowych na potrzeby konkursu i w związku z wykonaniem postanowień niniejszego Regulaminu. Zwycięzca ma prawo do wglądu swoich danych oraz ich poprawy.
  19. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany Regulaminu podczas trwania konkursu.
  20. Wszelkie pytania i uwagi odnośnie konkursu można kierować poprzez wiadomość prywatną w serwisie Facebook lub przez formularz kontaktowy na blogu organizatora.
  21. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu przez Uczestnika.
  22. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany, przeprowadzany  przez serwis Facebook ani z nim związany. Uczestnik przekazuje swoje dane osobowe organizatorowi, a nie serwisowi Facebook.

Powodzenia!

Olga


WYNIKI

Dziękuję Wam za liczny udział w konkursie. Chciałabym nagrodzić jak najwięcej osób, ale niestety się nie da. Nagroda trafia do:

Anny Truszkowskiej

Gratuluję! Czekajcie na kolejne konkursy!

 

 

Polecane dla Ciebie

34 Komentarze

  • Odpowiedz JOANNA GAWŁOWSKA 21 stycznia 2016 at 20:46

    Przyjście na świat dziecka to coś cudownego.. Muszę przyznać jednak że u nas zaczęło się od kłopotów – podejrzenie wady serca… Stres, łzy.. Ani myślałam o wiciu gniazdka… I tak do 7 miesiąca.. Niepewność.. Czy mam po co szykować? Czy On będzie zdrowy? Na całe szczęście trafiłam na wspaniałego lekarza który badał małe serduszko jak często tylko mógł i pozwolił mi cieszyć się brzuszkiem, zdjęciami usg i szykowaniem wyprawki.. Zrobiłam to w tydzień, kiedy wiedziałam że jest ok, popadłam w jakiś szał zakupowy! Skarpetki, czapeczki, łóżeczko.. Ahhh.. No cudnie! Teraz już jest! On mój mały wymarzony i jego ZDROWE serduszko.. A walczymy o wygraną dla małej koleżanki, która też walczy jak narazie z brzuszka! Walczy o zdrowe serduszko!

  • Odpowiedz madziulllaaaa 21 stycznia 2016 at 21:26

    Co prawda teraz to dopiero początek ciąży i jeszcze nie szaleję z przygotowaniami, ale pamiętam jak było za pierwszym razem 🙂 Kiedy zaszłam w ciąże doczekać się nie mogłam tych wszystkich przygotowań. Pamiętam pierwszą rzecz, którą kupiłam – niby nic, a jednak – malutkie skarpetki były pierwszym zakupem dla synka – choć jeszcze wtedy nie wiedziałam jaka będzie płeć. Jak tylko dowiedzieliśmy się, że to chłopiec zaczęło się…. oglądanie i wybieranie wózka, kompletowanie wyprawki – ciuszki, pościelki, kosmetyki itd… Oczywiście remont sypialni, w której ustawiliśmy później łóżeczko. Cała rodzinka była podekscytowana, bo to pierwsze dziecko w rodzinie, pierwszy wnuk, siostrzeniec 🙂 Pomocników przy remoncie i sprzątaniu nie brakowało. Z drugim maleństwem nie będzie pewnie aż takich wielkich przygotowań, bo część wyposażenia już mamy,. Jednak kącik dla maleństwa oczywiście będzie na nowo szykowany, znów ustawianie łóżeczka, dodatki dekoracyjne – tym razem bardziej dopracowane i gustowne 😀 FB – Magdalena Podzoba (post konkursowy udostępniony, Canpol polubiony)

  • Odpowiedz paulina cholewa 22 stycznia 2016 at 12:15

    Hm…u mnie po pierwszym prenatalnym ze wszystko ok Wielka radosc☺łzy szczęścia ☺pierwsza ciąża p oroniona w 16tc,druga poza maciczna,więc ta trzecia jest taka wychuchana.jak się dowiedziałam w 15 tc ze dziewczynka to się zaczął szał,no nie mogłam się powstrzymać.wózek,ciuszki do 6 miesiąca dla księżniczki,smoczki i butelki różowe.w 20 tc drugie prenatalne i ze będzie synuś☺szoka ja mam już tyle do księżniczki☺ale jak to potrafię szybka zmiana.do sklepu i zaczynam powoli praktycznie od nowa☺obecnie 23tc ale ciuszki już jakieś mamy,butelki,nawet mata edukacyjna☺no muszę wszystko mieć do synusiakomoda kupiona,pokój już partner zaczął malować na taki jasny kawa z mlekiem.zaniedlugo wybieram się po szablony bo farba fluorosencyjna już kupiona.komode a właściwie taki regał bo są szuflady i półki Bede oklejac na kolorowo☺w stylu safari.pierwsza grzechotke już dostał pod choinke☺a teraz czekamy bo już idzie duży komlep do łóżeczka i pokoju razem z firankami☺a co do mieszkania to partner w poniedziałek burzy ścianę z łazienki bo mamy dobudowke i stawia wszystko na nowo.mamy kabinę z plytkim brodzikiem a teraz musi być głęboki☺więc mamy co robić i obowiązki podzielone.ja szał zakupów a partner remont☺

  • Odpowiedz Gosia 22 stycznia 2016 at 14:27

    Pojawienie się na teście dwóch kresek to wyjątkowy momęt dla każdej kobiety. Przy pierwszej ciąży miałam wiele obaw. Zaszłam w ciąże wcześnie mieszkałam z rodzicami i nie miałam możliwości zrobienia pokoju. Zrobiłam to jak synek miał 3 miesiące. Po wyprowadzce zrobiliśmy dla niego kącik. Malowanie ścian naklejki zabawki wszystko żeby kącik dziecka był śliczny a jednocześnie praktyczny. Żeby maluszek był bespieczny i żebym ja miała łatwy dostęp do wszystkich potrzebnych drobiazgów przy pielęgnacji i zabaeie. Dla porównania w kolejnej ciąży już od zobaczenia dwóch kresek wypatrywałam bucików śpioszków, bodów dla synka. Maluszek w 14tc miał już skompletowaną całą wyprawke która czeka do tej pory na małego człowieczka. Synuś opuścił nas w 16tc okropnie boli ta strata. Usg synka stoi na szafce kocham go i będe kochać do końca naszego Aniołka. Postanowiliśmy dalej walczyć o rodzeństwo dla naszego synka i o nasze małe szczęście. Co się zakończyło kolejną porarzką 🙁 ciąża poza maciczna. Byłam pewna że więcej nie zostane mamą aż tu nagle.. Niespodzianka test pozytywny. Jestem obecnie w 25tc i wierze że będzie wszystko dobrze. Dla maluszka lerzą już poukładane ubranka, smoczki butelki zabawki. Z szykowaniem kącika postanowiliśmy poczekać. Ale już wszystko jest zakupione i czeka na małego gościa. Pozostało tylko zakupić kilka drobiazgów. A w głowie mam już plan jak udekorować kącik. Lampki naklejki gwiazdki zabawki mam nadzieje że uda mi się wszystko zrealizować. Pozostaje tylko czekać do 11 maja.

    Małgorzata Gromek
    Na Fb conpol polubiony od dawna 😉 post zaraz udostępnie 😉

  • Odpowiedz Małgorzata Maron 25 stycznia 2016 at 13:53

    To już moja trzecia ciąża, za każdym razem było inaczej z przygotowaniem kącika dla maleństwa, ale zawsze rodziła się we mnie taka potrzeba. Wiadomo, przy pierwszym dziecku na wszystko jest czas, przy drugim mniej….a przy trzecim, hmmm zwłaszcza,że inna płeć, wszystko po synach zostało rozdane innym potrzebującym, trzeba usiąść, znaleźć odrobinkę czasu, zrobić listę i (najprzyjemniejsze) zakupy 🙂 Nowy członek rodziny też musi czuć się bezpiecznie, miło i czysto. W naszym domu Zosia będzie miała aż trzy takie swoje miejsca: w naszej sypialni na piętrze, w salonie, oraz w łazience. Tak więc czeka nas sporo przygotowań…Będę karmić piersią (laktator będzie przydatny na pewno),dlatego też nie wyobrażam sobie biegać w nocy do drugiego pokoju i jeszcze funkcjonować w dzień przy pozostałych, żywych dzieciach (2 i 4 latka). W związku z powyższym Malutka będzie spała w naszej sypialni, która będzie odmalowana, przy okazji mamusia kupi sobie nową firankę 🙂 Łóżeczko, przy nim wygodny fotel do karmienia, komoda na ciuszki i przewijak. Ważne, by wszystko było pod ręką. Na ścianie zawiśnie filcowe imię Zosia, obrazki z sówkami oraz metryczka ur. Wszystko w kolorach stonowanego fioletu/ ecru. Powolutku kompletujemy wyprawkę: ciuszki, smoczki, kosmetyki itp. Ważnym kącikiem w naszym domku jest również miejsce kąpielowe. Chłopcy pomogą tacie złożyć przewijak, kupilismy koszyk na kosmetyki kapielowe,wanienkę ze stojakiem i dodatkowy mały grzejniczek, by dogrzać w czasie kąpieli.Ostatnim kącikiem Zosi będzie najczęściej uczęszczane przez nas miejsce- salon, gdzie stanie łóżeczko turystyczne i symboliczne ozdoby na ścianie z filcu, ale to dopiero po miesiącu. Chcę,aby choć przez ten miesiąc miała zupełną ciszę i mogła się zaadoptować na zewnątrz brzuszka, ułożyć sobie swój rytm dnia. Na razie taki malutki kącik szykujemy Zosi, a jej prawdziwe królestwo będziemy szykować jak skończy ok 1,5 roczku i powędruje do swojego pokoiku.

  • Odpowiedz Agnieszka 27 stycznia 2016 at 10:57

    Do 5 miesiąca – spokój, cisza, nic nie robiłam, nie szalałam na zakupach, nie przeglądałam ciuszek czy zabawek. Skupiałam się na sobie, na maleństwu, które noszę pod sercem.
    Za to od połowy – istny szał 🙂 Wielkie remont mieszkania 🙂 Termin miałam na 13 listopada, na wrzesień mieliśmy umówioną osobę na remont – miał trwać max. 4 tygodnie, trwał 2,5 miesiąca 🙂 skończyło się na tym, że córcia pospieszyła się o ponad 2 tygodnie, ja już rodziłam, ze mną był mąż, a w domu – ekipa, która stara się skończyć 🙂 do domu wróciłam tydzień po porodzie – mąż spisał się wspaniale, ekipa również. Ale takiego wariactwa na koniec nikt się nie spodziewał 🙂

    Póki co, córcia ma swoje łóżeczko w naszej sypialni – to duże ułatwienie, w nocy jest blisko, można się nią szybko zająć i mieć na nią oko. Póki co – jej przyszły pokój jest pokojem gościnnym. Ale jak tylko będzie możliwość, robię kolejny mini-remoncik i szykuję jej własny, piękny pokoik 🙂

    Pozdrawiam!!

  • Odpowiedz Katarzyna Sokołowska 27 stycznia 2016 at 12:18

    Moje gniazdo… Hmmm…. Ciąża- nie mogę powiedzieć, że niechciana, nie mogę powiedzieć, że wpadka. Zaskoczenie? Oooo tak! Ogromne! I strach czy sobie poradzimy. Miesiąc za miesiącem a my wijemy gniazdo. Miało być wychuchane, świeżutkie, takie jak my chcemy. Chcieliśmy mieć wszystko swoje, nowe i piękne. Ale matka jest wyrodna i sknerowata więc nowych rzeczy jest niewiele. Cała reszta z odzysku, w spadku po dzieciach siostry. Ale za to aż trzy łóżeczka (po jednym u dziadków), masa ubrań! I dziś już wiem, że mojemu Ignasiowi nie trzeba było nowych pierdół („przepierdziany” kocyk nadal grzeje tak samo!) Dla mojej Kruszynki najważniejsza była mama i tata! Można wić gniazda najmilsze oku, ale tego co płynie z serca nie da się kupić i ot tak urządzić! A tak na marginesie, torba do szpitala i tak nie była spakowana- bo kto pakuje torbę dwa tygodnie przed terminem?! PS. Nie obeszło się bez Baby blues’a, a teraz nie możemy się obejść bez siebie ;*

  • Odpowiedz Ewelina Pieszak 27 stycznia 2016 at 16:45

    Jak wspominam wicie gniazdka dla naszej Tosi? 🙂 termin porodu miałam na 9 kwietnia 2015. Pomyśleliśmy: „Mamy kupę czasu, jak zaczniemy w marcu wszystko kupować to będzie OK.” Tak się też zbiegło, że w marcu kończyła nm się umowa na naszą kawalerkę i przeprowadzaliśmy się na większe mieszkanie. Aż w połowie marca dowiedziałam się że muszę mieć wywoływany poród przez starzejące się łożysko i złe przepływy. Byłam zaskoczona: „Już?! Przecież ja nic jeszcze nie mam dla dziecka? Nie ma gdzie postawić łóżeczka! Ba, nawet nie mam łóżeczka!”. Tego samego dnia pojechaliśmy na zakupy wyprawkowe. Pakunków było tyle, że gdy zostawiliśmy to w naszej kawalerce to już brakło miejsca dla nas. Wywoływanie porodu miało być za tydzień, więc łóżeczko złożyliśmy, a resztę rzeczy upakowaliśmy do szafy. Gdy już byliśmy na nowym mieszkaniu, kupiliśmy piękne białe mebelki. Ściany pokoiku pomalowaliśmy na pastelowy róż. Na półeczkach poukładałam książeczki, misie, zdjęcia USG i zaraz po narodzinach. W komodzie poukładaliśmy malutkie ubranka. W szafie powiesiliśmy pierwsze malutkie sukienki. Przy przewijaku poukładaliśmy kremy na pupę i balsamy. Staraliśmy się tak wszystko poukładać, aby było pod ręką. Meblowanie tego pokoiku sprawiło nam obojgu dużo radości 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka GGG. 27 stycznia 2016 at 18:08

    Obserwujesz czasem ptaki? Ja uwielbiam barwne zimorodki. U tych cudnych stworzeń oboje przyszłych rodziców uczestniczy w budowie podziemnego korytarza, kopiąc go za pomocą dziobów. U nas tak trochę było z tym wiciem gniazda! Wspólne wyjazdy, wybieranie ciuszków, oglądanie zabawek w sklepach internetowych. Przekopywaliśmy się przez nawał zbędnych rzeczy jak zimorodki kopiące swój korytarz. Łóżeczko odnalezione na strychu (jeszcze po mnie, po mojej mamie i jej braciach) mozolnie oskrobane ze starej farby i malowane w wesołej i rodzinnej atmosferze na nowo – proste i zwykłe, ale z duszą pełną wspomnień! Ręcznie szyte na maszynie śpiworki do wózka, poduszeczki i kołderki… Stare bajki z pchlego targu! Coś nowego też się znalazło – Whisbear, lampka nocna malująca gwiazdki na niebie sufitu i nawilżacz powietrza! Coś niebieskiego? To chyba ślubne przesądy, ale i niebieski kocyk w chmurki znalazł u nas nowy dom ^^ Gniazdko uwite, ale ciągle rośnie i rośnie! I tak już chyba będzie zawsze 🙂

  • Odpowiedz Sylwia Antkowicz 27 stycznia 2016 at 23:46

    Nasze pierwsze Maleństwo pojawi się na świecie już w marcu. Od razu po pojawieniu się na teście 2 kresek zaczęłam oglądać rzeczy dla dzidziusiów, a gdy lekarz potwierdził, że zostaniemy rodzicami, ruszyłam na pierwsze zakupy dla dziecka. Kupiłam tylko kilka ubranek, ale chyba nigdy nie zapomnę pierwszych rzeczy kupionych dla dziecka. I chociaż do 5 miesiąca nie znaliśmy płci dziecka wszyscy przepowiadali nam dziewczynkę. Ja chyba też bardziej chciałam mieć córeczkę. Pamiętam, że starałam się kupować rzeczy w neutralnych kolorach. Jednak jednocześnie zastanawiałam się, jak dziewczynka będzie w tym wyglądać. I okazało się, że będzie… dziewczynka… Wtedy posypały się różowe ubranka. Szał wicia gniazda udzielił się także moim rodzicom, którzy po raz pierwszy zostaną dziadkami. Moja mama czując, że będzie dziewczynka kupowała różowe ubranka już od momentu, kiedy tylko się dowiedziała, że zostanie babcią. Na dodatek w ciągu miesiąca zakupiła ich tyle, iż przestały się mieścić w 1 szafce, a ubranka są różnego rozmiaru – nawet na 116cm, gdyż jak stwierdziła – w ciąży się ma dużo czasu na przygotowania i małych ubranek ma się dużo, a potem z Maluszkiem jest mniej czasu na zakupy.
    Dziś mamy już większość potrzebnych rzeczy – w końcu do porodu zostało tylko 6 tygodni. Jednak laktatora jeszcze nie mamy, a wiadomo, że może się przydać 😉

  • Odpowiedz Beata Kornaś 28 stycznia 2016 at 01:22

    Długo czekałam z mężem aż się zdecydowaliśmy na dziecko zawsze był strach przed tym co będzie czy damy radę. Gdy zobaczyłam na teście ciążowym dwie kreski nie mogłam uwierzyć odrazu zrobiłam kolejny test radość nie do opisania łzy szczęścia i łzy niepewności. Ciąża przebiega bardzo dobrze miałam jakieś bakterie ale wszystko wyleczylam. Wicie gniazda zaczęłam już w 22 tygodniu było po badaniu prenatalnym i wiedziałam co będzie więc mogłam wybierać i zamawiać wszystko co mi się podoba ale trwało to trochę zanim oswoilam się z myślą że to będzie chłopiec ponieważ całe życie myślałam o córce o różowych słodkich ciuszkach o pięknych fryzurach miałam przeczucie ze dziewczynka. Gdy lekarz mi powiedział że chłopiec czułam rozczarowanie poplakalam trochę z niedowierzania jak mogło mnie zawieźć przeczucie ale przez łzy była radość ze maleństwo jest całe zdrowe teraz po tych kilku miesiącach nadal czuje ze może być to dziewczynka tym bardziej że nie miałam od tamtej pory usg i żaden lekarz nie potwierdził mi tezy chlopca reszte wyprawki kupuje wybieram teraz zostało mi jeszcze 50 dni do porodu dziś złożyłam z mężem wózek dla naszego maleństwa bo przyjechał do nas łóżeczko i komoda złożone ściany pomalowane jeszcze tylko zostało nam powieszenie zdjęć obrazków i poleczek dla małego kupno lampki nocnej. W weekend zabieram się za pranie i prasowanie wyprawki pakowanie torby. Radość z wybierania takich słodkich maleńkich ciuszków jest cudowna poród już niedługo i okaże się co będziemy mieli gdy urodzi się dziewczynka pakuje wszystko co mam dla chłopca i robię mega Pake na sprzedaż i będę wiła gniazdo po raz kolejny ❤

  • Odpowiedz ilona 28 stycznia 2016 at 14:11

    gniazdko dla synka już prawie gotowe, gadżety, łóżeczko … przyszły tata stara spełnić się jak najlepiej w przygotowaniu wszystkiego… oczywiście tez staram się nie zapomnieć o sobie mama tez musi się przygotować, mój mały będzie miał pewnie kilka swoich gniazdek swoje łóżeczko, i łózko rodziców bo nie wiem jak będzie z karmieniem.. a pewnie mama będzie wolała szkraba mieć przy sobie.. wiec gadżety które sa do wygrania bardzo się przydadzą u mnie termin na 6 luty wiec wierze ze do nas powędruje nagroda. Pozdrawiamy.

    • Odpowiedz ilona 28 stycznia 2016 at 19:44

      ilona- Ilona Malinowska

  • Odpowiedz Agnieszka Dołowa 28 stycznia 2016 at 14:59

    Wicie gniazdka dla maluszka już mnie dopadł 🙂 w sumie czas najwyższy bo tylko 3 miesiące i Staś będzie z nami – oby szybko minęły 🙂 Dla Stasia szykuje kącik w naszym pokoju łóżeczko już dumnie stoi i czeka na przyszłego właściciela a nad nim na ścianie oczywiście imię ułożone z drewnianych literek zrobionych specjalnie przez przyszłego dziadka 🙂 ściana przy łóżeczku pomalowana na niebiesko żółto z różnymi misiowymi naklejkami 🙂 powili zapełnia się komoda z ubrankami poukładanymi według rozmiarów, już teraz dostajemy od znajomych i rodziny dużo ubranek ale szał zakupów trwa nadal czasami się zastanawiam czy oby na pewno wszystko uda mu się wystroić 😉

  • Odpowiedz KiKa 28 stycznia 2016 at 21:54

    Ja jestem bardzo zestresowana wszystkim w około czy dobrze przygotowałam pokoik czy kupiłam wszystkie rzeczy, ponieważ juz za niecały miesiac bedzie z Nami nasza kruszynka, a tez jest to moja pierwsza ciąża. Łózeczko oraz wygodny materacyk kupiony , wozek oczywiscie tez juz czeka aż bedzie cieplej by mozna chodzic na pierwsze wiosenne spacerki 😛 Nawet mąż teraz chodzi z niecierpliwościa pozabezpieczał wszystkie gniazdka by jak nasze malenstwo zacznie raczkowac było bezpieczne. Wszystkie ubranka już przygotowane i wyprasowane teraz to juz tylko wystarczy nam czekać z niecierpliwościa kiedy nasz maluszek przyjdzie na świat i pojedzie razem z nami do domu do swojego kolorowego pokoiku

  • Odpowiedz Kamila Iwanicka 28 stycznia 2016 at 22:13

    Oczekiwanie na małego „Gagatka” wiąże się z totalną szajbą, warjactwem, wymyślaniem, zastanawianiem się jak to będzie. Puki co płeć jest nam wciąż nieznana, przygotowania są czysto teoretyczne ponieważ bierzemy pod uwagę opcję niespodzianki podczas porodu ..:). Oczywiście spory odnośnie koloru ścian, wózka i przewijaków są nieuniknione, ale ja jako przyszła mama staram się szukać kompromisów ( oczywiście, które zależą od od mojego stanu chormonów ;)). Puki co tacie zostawiamy pokój (będzie to duża niespodzianka nie tylko dla małego potomka ale i dla mnie ponieważ jest to tajna misja 😀 uwielbiam niespodzianki), ja za to rozglądam się za uniwersalnym wózkiem, który będzie idealny dla chłopca jak i dziewczynki. rozpoczynamy 5 miesiąc jeszcze 4 przed nami także 3 majcie kciuki za kompromisy niespodzianki i różne inne szaleństwa (ciuszkowe, łóżeczkowe itd.), które jeszcze przed nam.

  • Odpowiedz Karolina Radzwan 28 stycznia 2016 at 22:37

    Witam serdecznie 🙂 u mnie wicie gniazda to w gruncie rzeczy bardziej skomplikowany proces niż mi się wcześniej (kiedy w myślach zdanie zawsze zaczynało się „jak już kiedyś będę w ciąży to…”) wydawało. Po radosnym odkryciu i wewnętrznym odnalezieniu i osadzeniu siebie w nowej roli (ciężarnej) nadszedł czas na przygotowanie do jeszcze nowszej i z pewnością bardziej wymagającej roli – przyszłej mamy. Zaczęłam od badań rynku: wywiad środowiskowy wśród rodziny i znajomych, wejściu w specjalistyczną tematykę poprzez czytanie, czytanie i jeszcze raz czytanie 🙂 (kto by wcześniej pomyślał, że wybór wózka jest porównywalny z wyborem samochodu?!) oraz zaczęłam pracę nad listą, która wyznacza mi tor;-) są rozdziały w stylu „pokój”, „szpital” czy „sprzęt”. Jeśli wybór nie został określony, najzwyczajniej wklejam linki, z kwestiami do porównania. W ten sposób staram się zminimalizować ryzyko spanikowania 😉 oczywiście po zakończeniu listy zaczynam właściwie wicie gniazdka, na szczęście plan budowy będę już mieć 😉 Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Asia 28 stycznia 2016 at 23:16

    Podczas pierwszej ciąży gniazdo dla synka wiłam już od samego początku. W czwartym miesiącu miałam już zakupione łóżeczko, wózek i większość wyprawki co spotkało się z bardzo dużą krytyką rodziny. Ale podczas ostatnich czterech tygodni po prostu oszalałam prałam, prasowałam, układałam małe ubranka, które z wielkim trudem upychałam w pełną już szafę. W pokoju ciągle coś przestawiałam, układałam, sprzątałam i wymyślałam kolejne półki i meble nie mogąc już doczekać się pojawienia w nim maluszka. Mój narzeczony przez chwilę próbował jeszcze wdrążyć jakieś swoje pomysły ale ja w tym całym szaleństwie miałam własną wizję i skapitulował 🙂 … Teraz kiedy nasz wyczekiwany Skarb ma już 13 miesięcy i pokazał nam, że nie każde moje wizje były praktyczne i bez większego zastanowienia musiałam je zmienić czeka mnie znów to samo, bo już za kilka miesięcy powitamy na świecie drugi nasz Cud. Na razie jeszcze mnie nie wzięło ale spodziewam się znów przyjemności z rąk pełnych roboty.

  • Odpowiedz Patrycja Głogowska 28 stycznia 2016 at 23:53

    To było dwa lata temu. Na początku wszystko przebiegało spokojnie. Zobaczyłam dwie kreski poczułam ogromną radość. Ten stan trwał jakieś 3 miesiące. Włączył mi się mój wewnętrzny strateg i planner. Najpierw zgromadziłam całą fachową literaturę, wypytywałam się koleżanki i kuzynki o ciąże,i o wszelkie informacje odnośnie niemowlaków. Zbierałam dane, przygotowywałam się teoretycznie nim przystąpiłam do fazy praktycznej. Wtedy to w czwartym miesiącu włączyło mi się przerażenie….że nasz dom nie jest przystosowany w ogóle dla noworodka. Zaczęłam budzić się ze strachem i myślą, że nie zdążymy z przygotowaniami. Bo przecież zostało tylko 5 miesięcy! Zagoniłam męża do remontu- totalnego! Pokój, gdzie mąż pracował został przerobiony na naszą sypialnie, a z naszej sypialni powstał pokoik dla córci. Ba! Kazałam nawet przebić ścianę łączącą kuchnię z salonem, bo jak dzidzia się pojawi, to będę ją miała cały czas na oku, nawet jak będzie się bawić. W 6 miesiącu ciąży byliśmy po remoncie. Zaczęły się zakupy: łóżeczko, wózek, ubranka, mebelki. Kupiłam nawet fotel bujany, w którym miałam karmić córcię. Nim jednak coś zakupiłam oglądałam po dwadzieścia razy, porównywałam ceny. Potrafiłam nawet rzucić się kłusem za mamą, która akurat jechała wózkiem firmy, która mi się podobała, by zatrzymać i zapytać o opinię:) W końcu po wielu wielu namysłach udało się zgromadzić wyprawkę. Aczkolwiek mąż w pewnej chwili, że to nigdy nie nastąpi, szczególnie po tym jak w jednym sklepie spędziłam godzinę zastanawiając się nad kolorem prześcieradła. Pod koniec ósmego miesiąca włączyła mi się opcja sprzątania. Zaczęłam pucować wszystko co wpadło mi w ręce. Pomyłam wszelkie okna, wyszorowałam każdy nawet najmniejszy zakamarek. W ostatnich tygodniach cierpiałam na bezsenność. Potrafiłam więc wstać o 4 rano i myć płytki w łazience:P Posprzątanie strychu uniemożliwił mi mąż krzyczący, że oszalałam:P No i wyczekiwany poród. Wszystko więc było dokładnie zaplanowane, pokoik małej w każdym detalu dopracowany:) A dla mnie niesamowite było to, jakich sił dostawałam szczególnie w ostatnim okresie ciąży, gdy włączał mi się syndrom wicia gniazda. Początkowo myślałam, że to mit, ale to prawda. Włącza nam się, jak jakiś instynkt:)

    Teraz w drugiej ciąży wszystko przebiega spokojniej. Wózek, łóżeczko, przewijak, mebelki i inne rzeczy są. Wystarczyło je odświeżyć. Część ubranek też się pokrywa, część jednak pokupowałam, gdyż tym razem za kilka tygodni powita nas synek. Już w naszej sypialni zagospodarowaliśmy miejsce. Ścianę przy której będzie kącik synka wykleiliśmy barwną tapetą w słoniki. Dokupiliśmy jeszcze komódkę, by mieć koło łóżeczka wszelkie potrzebne akcesoria. Ubranka już poprałam i poprasowałam dwustronnie:) Jeszcze brakuje mi jakiegoś kombinezonu dla synka, bo ten po córci jest różowiutki. Sporo ciuszków po swym chłopcu podarowała mi kuzynka. A na sprzątanie fazy nie mam w tej ciąży. Moja córka to małe tornado i to jej poświęcam czas zamiast obsesyjnie jak wcześniej latać tylko z mopem. A okna tym razem pomył mąż;) I czekamy. Codziennie wykreślamy jeden dzień z kalendarza odliczając godzinę „W”-wyjścia małego Tymka:)

  • Odpowiedz MamaLili 29 stycznia 2016 at 00:07

    Witam:). U nas sytuacja z informacją o ciąży dosyć się skomplikowała, myślę jednak jak u większości osób :P. Nie mieliśmy z mężem swoich czterech kątów. Zawsze miałam życie zaplanowane od A do Z i dziecko chciałam dopiero mieć gdy będą swoje cztery mury :). Aczkolwiek stało się:). Zaszłam w ciążę. Było to cudowne uczucie dowiedzieć się że Mała istotka właśnie zamieszkała pod moim serduszkiem:). Wracając od lekarza do domu zastanawiałam się gdzie my się podziejemy :). Długo nie musiałam jednak szukać póki co odpowiedniego miejsca, bo najdogodniejeszym miejscem jest dom moich rodziców. Pełen ciepła i miłości:). Tak więc przygoda zaczęła się. W wynajmowanym studenckim mieszkaniu planowaliśmy całą wyprawkę, remont naszego kącika:). Od początku ciąży był trochę niepokój o nasze Maleństwo, bo ciąża była zagrożona, więc obaw wiele. Dlatego z wyprawką dla naszej córci czekaliśmy, co nie oznacza,że za każdym razem w sklepach nie patrzyłam na ciuszki dla dzieci. Wręcz odwrotnie :), stałam i wybierałam, pokazując mężowi co kupimy w niedalekiej przyszłości :). Wiedzieliśmy też że z racji tego iż mam trzy bratanice dostaniemy dużo rzeczy, wiec nie musieliśmy szaleć i pieniążki przeznaczyliśmy na remont :). Jednak od piątego miesiąca zaczęłam powoli z przygotowaniami :). Przebieranie ubranek, segregowanie, dokupowanie powoli rzeczy. Później od 6-8 miesiąca przygotowywaliśmy całkowicie Nasze gniazdko w domu rodziców. Panele, malowanie, meble nowe ustawianie itp. Gdy miałam już w połowie zrobione lokum, zaczął się szał wyprowakowy:). Pranie wszystkiego, prasowanie, ukladanie. W międzyczasie koleżanki zrobiły mi „baby shower”:). Poprzynosily mi prezenty, potrzebne do wykończenia wyprawki:). I w końcu nastąpiła przeprowadzka:), projektowanie co gdzie ma stać, sprzatanie, układanie rzeczy w szafkach:). I oczekiwanie na Maleństwo,któremu nie śpieszyło się na świat. :), bo Mała urodziła się dwa tygodnie od wyzaczonego terminu:), ale teraz na szczęście już z nami:). W swoim kąciku Malutka czuje się doskonale, więc projektowanie i przygotowywanie nie poszło na marne:). A był to dla mnie najlepszy czas w ciąży:). Pozdrawiam
    Witam:). U nas sytuacja z informacją o ciąży dosyć się skomplikowała, myślę jednak jak u większości osób :P. Nie mieliśmy z mężem swoich czterech kątów. Zawsze miałam życie zaplanowane od A do Z i dziecko chciałam dopiero mieć gdy będą swoje cztery mury :). Aczkolwiek stało się:). Zaszłam w ciążę. Było to cudowne uczucie dowiedzieć się że Mała istotka właśnie zamieszkała pod moim serduszkiem:). Wracając od lekarza do domu zastanawiałam się gdzie my się podziejemy :). Długo nie musiałam jednak szukać póki co odpowiedniego miejsca, bo najdogodniejeszym miejscem jest dom moich rodziców. Pełen ciepła i miłości:). Tak więc przygoda zaczęła się. W wynajmowanym studenckim mieszkaniu planowaliśmy całą wyprawkę, remont naszego kącika:). Od początku ciąży był trochę niepokój o nasze Maleństwo, bo ciąża była zagrożona, więc obaw wiele. Dlatego z wyprawką dla naszej córci czekaliśmy, co nie oznacza,że za każdym razem w sklepach nie patrzyłam na ciuszki dla dzieci. Wręcz odwrotnie :), stałam i wybierałam, pokazując mężowi co kupimy w niedalekiej przyszłości :). Wiedzieliśmy też że z racji tego iż mam trzy bratanice dostaniemy dużo rzeczy, wiec nie musieliśmy szaleć i pieniążki przeznaczyliśmy na remont :). Jednak od piątego miesiąca zaczęłam powoli z przygotowaniami :). Przebieranie ubranek, segregowanie, dokupowanie powoli rzeczy. Później od 6-8 miesiąca przygotowywaliśmy całkowicie Nasze gniazdko w domu rodziców. Panele, malowanie, meble nowe ustawianie itp. Gdy miałam już w połowie zrobione lokum, zaczął się szał wyprowakowy:). Pranie wszystkiego, prasowanie, ukladanie. W międzyczasie koleżanki zrobiły mi „baby shower”:). Poprzynosily mi prezenty, potrzebne do wykończenia wyprawki:). I w końcu nastąpiła przeprowadzka:), projektowanie co gdzie ma stać, sprzatanie, układanie rzeczy w szafkach:). I oczekiwanie na Maleństwo,któremu nie śpieszyło się na świat. :), bo Mała urodziła się dwa tygodnie od wyzaczonego terminu:), ale teraz na szczęście już z nami:). W swoim kąciku Malutka czuje się doskonale, więc projektowanie i przygotowywanie nie poszło na marne:). A był to dla mnie najlepszy czas w ciąży:). Pozdrawiam

    Sandra Funk-Kołodziej

    • Odpowiedz MamaLili 29 stycznia 2016 at 00:13

      Przepraszam, nie wiem jak to się stało,że dodało mój tekst dwa razy:). Mam nadzieję,że się połapiecie :).

      P.S chciałam jeszcze dodać,że gdy dowiedzieliśmy się iż będziemy mieli córeczkę, był dzień wyjazdu do Berlina do rodziny:). I tak moja mama kupiła juz prezent dla córki, ręcznik, i śliczne różowe śpioszki:). Pierwsze wyprawkowe rzeczy od mojej mamusi :).

  • Odpowiedz MamaAnia 29 stycznia 2016 at 09:40

    U nas wicie gniazda rozpoczęło się bardzo spokojnie, przyjemnie i bezboleśnie. Najpierw szusowanie w sieci, zdobywanie potrzebnych informacji, czytanie blogów i czasopism..i proszę w 2 miesiące lista zakupów gotowa. No i wtedy przyszedł kryzys wystarczy że spotkałam się z innymi przyszłymi mamami, które miały zgoła inne listy i inne opinie na temat przyszłych zakupów. Na początku wydawało mi się że dobrze odrobiłam lekcje przygotowawczą, ale nie nie moje kochane okazuje się że mam duuuuże braki. Bo to już zwykle pieluszki nie sa dobre. Teraz trzeba koniecznie zakupić bambusowe. A ja sobie myślę, jak taka pieluszka może wyglądać – że co w liście bambusa teraz dziecko mamy owijać..następnie łóżeczko – koniecznie z funkcją kołyski, opuszczanym bokiem i najlepiej ze szczebelkami o określonym rozmiarze..matko ja takiego kombo w sklepach nie widziałam..potem wózek, i to chyba był najgorszy temat, każda ma z innej firmy i każdy jest najlepszy..hmm i jak tu się zdecydować A no i miejsce dla dziecka – 6ty miesiąc ciąży i jeszcze nie gotowe – istna tragedia- bo to farba musi się przewietrzyć, 1000razy trzeba umyć podłogę..no i łóżeczko też musi swoje odstać po zakupie. Musze przyznać, że konsultacje z koleżankami trwały bardzo długo po czym wyczerpana wróciłam do domu. Na szczęście mój wspaniały mąż jest bardzo rozsądny. Zrobił mi pysznej herbatki i wytłumaczył ,że nie ma co się tak spinać. Zakupy i przygotowania mają być czymś przyjemnym, mają zbliżać rodziców do siebie w oczekiwaniu na ukochane maleństwo. Jeśli popełni się błąd w zakupie to trudno. Wózek wymieni się na inny, łóżeczko odda się koleżance.. I tak właśnie odnalazłam radośc wicia gniazda. Szereg rzeczy mam już zamówionych i spokojnie czekam na mały remoncik kącika dla naszego maluszka.

  • Odpowiedz Marta Singer 29 stycznia 2016 at 10:42

    Pamiętam jak dziś chociaż minęło już 13 miesięcy od urodzenia mojego synka. U nas było dość ekstremalnie z tym wiciem gniazdka 🙂 W styczniu 2014 roku kupiliśmy dom do remontu… Postanowiliśmy sobie go na spokojnie remontować. W marcu okazało się, że jestem w ciąży. Tak więc Misiek sprawił, że nasze plany musiały nieco przyspieszyć. Mieszkaliśmy dotąd w pokoju 2,10m x 3,20 tak więc wciśnięcie gdziekolwiek łóżeczka, nie mówiąc nawet o jakiejś komodzie było najzwyczajniej niemożliwe. Termin 6 grudnia. Jest listopad. Dom nadal w opłakanym stanie. Na ścianach gołe płyty, na podłodze również. Gniazdo wiło się zdecydowanie za wolno. Hormony moje buzowały więc płakałam całymi dniami, że nie mogę jak inne mamy kupić łóżeczka, materacyka czy wanienki, bo nawet nie mam gdzie tego włożyć. Chłopaki wzięli sobie moje zmartwienie do serca, pracowali od rana do wieczora (nie mieliśmy ekipy budowlanej – wszystko sami). Wprowadziliśmy się 28 listopada. Tego dnia, gdy po raz pierwszy położyłam się w swojej sypialni, na swoim łóżku, uśmiech zagościł na mojej twarzy, mały kopał ze szczęścia jak szalony, a ja w końcu mogłam wić to moje gniazdo. Ze spokojem ducha, z brzuchem po kolana latałam od sklepu do sklepu kupując wszystko co nam niezbędne. A jaka radość to była wybierając wózek, łóżeczko, te pościele w dinozaury i te malutkie śpioszki (fakt, w lumpeksie zazwyczaj ale przecież to też sklep ;p) . Jaki uśmiech gościł na mojej twarzy gdy ubierałam pościel na to malutkie łóżeczko, jaka radość gdy układałam ciuszki w komodzie. To był piękny czas 🙂 Reasumując – wicie mojego gniazda było nieco opóźnione, fascynujące, a Brzdąc który miał zacząć podziwiać ten swój pokoik 6 grudnia postanowił dać mi jeszcze trochę czasu i wyszedł 10 dni później 🙂 Teraz czas na drugiego potomka, termin na 30 czerwca. Tym razem bardziej na luzie 😀
    Marta Singer

  • Odpowiedz Marzena Heda 29 stycznia 2016 at 14:06

    Syndrom wicia gniazda – jest dla mnie dość śmiesznym sformułowaniem, kojarzy mi się z ornitologią i zwyczajem wszystkich ptaków, które wczesną wiosną łączą się w pary i wiją gniazda z patyków i trawy, które pozwolą im w przyszłości wychować potomstwo. Cóż, nas także to jednak dotyczy, a w szczególności kobiety. I tu w 100% mogę się porównywać np. z jaskółką, która zrobi wszystko, by zapewnić pisklęciu najlepsze warunki do przeżycia. Swoje pierwsze gniazdo zaczęłam wić 6 lat temu, w momencie oczekiwań na pierwszego synka. Pamiętam jak dziś pierwsze kupione śpioszki, skarpeteczki czy zabawki. Radość, oczekiwanie i niepewność, by nie zapeszyć. Pamiętam, że odczuwałam wtedy nieodpartą potrzebę przygotowania specjalnego miejsca dla maleństwa. Najpierw było to planowanie, sporządzanie listy z potrzebnymi rzeczami, by później na spokojnie oddać się przygotowaniom, bez obaw, że czegoś zabraknie, że o czymś zapomnimy. Pamiętam, że przed pojawieniem się maluszka remontowaliśmy, a właściwie odświeżaliśmy mieszkanie (malowanie ścian, tapetowanie, wymienialiśmy rolety, firany oraz dywan). Od samego początku wiedziałam też, że kącik maluszka będzie w naszej sypialni, by maluszka mieć na oku, a gdy smyk będzie większy, mógł przenieść się do swojego pokoiku, mieć wpływ na jego urządzenie. Tak też było. Kupiliśmy łóżeczko, materacyk oraz komplety pościeli. Nie zabrakło także innych dodatków, takich jak kolorowa karuzela, przewijak i licho wie, co jeszcze 🙂 Obecnie spodziewamy się drugiego synka, i przyznać się muszę szczerze, że mam deja vu. Od nowa planuję i spisuję. Udoskonalam już uwite gniazdo, przygotowuję je na pojawienie się nowego członka rodziny. Tak jak ptaki, dokładam gałązek i błotka, by pisklęciu było jak najlepiej. Jednak teraz robię to chyba bardziej z głową. Przynajmniej tak mi się wydaje :)Już siedem miesięcy ciąży za mną, znów odświeżamy mieszkanie, sprzątamy, szykujemy miejsce. Starszy synek już w swoim pokoiku, przygotowany (mam nadzieję) na pojawienie się braciszka. A w naszej sypialni znów pojawi się małe łóżeczko ze szczebelkami i wygrywającą spokojne melodie pozytywką. Teraz znów kupuję ubranka, kosmetyki i przybory. Przeżywam te same emocje i podekscytowanie. Jednak teraz jestem mądrzejsza, wybieram,mam nadzieję, że świadomie i z głową 🙂

  • Odpowiedz Klaudia Czernek 29 stycznia 2016 at 14:23

    Nasza Królewna zgodnie z terminem powinna zmienić swoje mieszkanko 21 maja 🙂 Jednak mam cichą nadzieję, że poczeka do 26.05, żeby zrobić mamusi prezent 😉 U nas wicie gniazdka dla Alicji przebiega z jednej strony dość spokojnie, a z drugiej można powiedzieć, że nastąpiły u nas wielkie rewolucje 🙂 Razem z początkiem roku przeprowadziliśmy się z Mężem do dużego miasta. Mamy nadzieję, że będą tu lepsze perspektywy pracy oraz rozwoju naszej Córeczki. Nasze gniazdko tutaj jest póki dosyć malutkie – mamy tylko jeden pokój z małym aneksem kuchennym. Także nie mamy możliwości przyszykowania dla Małej pokoiku, ale znajdzie się tutaj dla Niej przytulny kącik, w którym stanie łóżeczko oraz miejsce na wszelkie przybory i zabawki 🙂 Ma też już swoją szafkę, w której są już wyprane i wyprasowane pierwsze ubranka 🙂 To na razie tyle, jeśli chodzi o takie materialne wicie gniazdka… Oczywiście mamy już upatrzony wózek oraz inne rzeczy wyprawkowe, ale kupować będziemy je jakoś pod koniec marca 🙂 Oprócz tych materialnych „zabiegów”, przygotowujemy oboje z Mężem nasze myślenie i sposób patrzenia na świat z perspektywy zmian jakie przyniosą narodziny Ali 🙂 Co dzień staramy się czytać jej bajki oraz dużo do niej mówimy 🙂 Chcemy, by od samego początku wiedziała jak bardzo jest dla nas ważna i jak bardzo ją kochamy, na tym zależy nam najbardziej! 🙂

  • Odpowiedz Anna Truszkowska 29 stycznia 2016 at 15:37

    Jako przyszła nieperfekcyjna mama wicie gniazdka i rozważania nt. umiejscowienia łóżeczka zaczęłam od konsultacji z kotem – panem S. Zwracam się do niego zawsze per Pan, ponieważ to on rządzi i zawiaduje całym domem, wskazując co można, a czego nie wolno robić. Pan S. bardzo szybko wyczuł nadciągające wielkie zmiany bo już w pierwszych tygodniach ciąży zaczął kłaść się na moim brzuchu wyczuwając rosnącą „fasolkę”. Oczywiście na początku pojawiły się wszystkie normalne obawy związane z posiadaniem kota, ale po uzyskaniu pozytywnych wyników, obaleniu niektórych mitów przez lekarza i dojściu do porozumienia z mężem w sprawie kociej toalety pan S. zaczął snuć plany dotyczące nowego domownika. Przede wszystkim powstała najważniejsza kwestia zepchnięcia jego na drugi plan, bo przecież do tej pory był naszym jedynym dzieckiem. Na nic zdały się nasze przekonywania i prośby, ponieważ nastąpiła „obraza majestatu”. Jednak z czasem doszedł do wniosku, że przyda się mu rodzeństwo do wspólnej zabawy, tym bardziej, że wyrodni rodzice coraz częściej zapominają mu rzucać misia do aportowania (tak, tak – kotu!). Wspólnie ustaliliśmy, że tymczasowo pan S. zrezygnuje ze spania z rodzicami, i odda miejsce swojemu braciszkowi. Tak więc zostało postanowione, że przyszłe łóżeczko stanie w sypialni rodziców, a Pan przeniesie się do innego pokoju i otrzyma własne łóżko (tak, wiemy, że na pewno jest rozpieszczony:)). Gdy łóżeczko dziecięce zostało już skręcone baliśmy się, że jednak może zmienić zdanie, ale wszystko szło gładko po naszej myśli i skończyło się tylko na obwąchaniu z mruczącą aprobatą. Później nadszedł czas na kolorystykę pościeli, drobiazgi łóżeczkowe, zabawki – i szalone zakupy z panem S. na allegro, które niejednokrotnie kończyły się jego drzemką (no cóż, ponoć przesypiają 2/3 swojego życia). Co do dalszych zakupów ubraniowych to pozostawiamy sobie jeszcze trochę czasu do porodu, ale Pan S. usilnie pracuje. Gdy tylko wyjdziemy z pokoju zasiada na klawiaturze laptopa i wysyła wiadomości do swoich znajomych. Kto wie? Może chce nam zrobić prezent?

    • Odpowiedz polishgirlolga 2 lutego 2016 at 21:07

      Aniu gratuluję pomysłowości! Do Ciebie trafi zestaw produktów od Canpol Babies. Podaj mi proszę w wiadomości prywatnej na facebooku lub wysyłając mailem na kontakt@polishgirlolga.pl wszystkie niezbędne dane.

  • Odpowiedz Agata. 29 stycznia 2016 at 16:19

    Mojej córeczce która ma przyjść na świat na początku marca, przyszykowaliśmy razem z tatusiem łóżeczko z różowym baldachimem, komodę na ciuszki w której ułożone są już wyprane pachnące ciuszki i kosmetyki do pielęgnacji jej małego ciałka, ma też kącik na zabawki, przeróżne pluszaki gryzaki itp. Przemalowaliśmy pokój na jasny jaskrawy kolor bo maludy zwracają uwagę na jasne kolory 🙂 Przy łóżeczku po narodzinach naszej córeczki kupimy wielką naklejkę na ścianę z jej imieniem i datą urodzenia 😀 Wariuje ze szczęścia już o wieści, że moja kruszynka niebawem przyjdzie na świat :):) Wóżek, nosidełko, wanienka już przygotowane 😀 tak jak i wyprawka do szpitala dla małej i dla mnie. Dziecko to cud, i jestem dumna, że zostanę mamą, gdyż Lilia będzie naszą pierwszą córeczką 🙂 Grunt by nasze maleństwo było zdrowe, także życzę tego wszystkim innym mamom. Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka Kasprzyk 29 stycznia 2016 at 17:28

    U nas od początku szok, nie dowierzanie. 2 kreski – byłam w takim szoku, że nikomu nie powiedziałam nawet swojemu mężowi. Poczekałam aż wyjdzie z krwi potwierdzenie 🙂 dopiero wtedy powiedziałam. Choć dalej nie wierzyłam, przecież szanse były marne zresztą co ja mówię szans prawie brak. Potem wizyta u lekarza – kolejny szok, jest kropeczka. Dalej niedowierzałam. Po wyjściu z gabinetu mąż mnie zapytał i co i co? a ja na to że nie wiem haha 🙂 a on jak to nie wiesz 🙂 a ja no że coś tam było widać ale ja nie wiem. Heheh. Potem kolejne tygodnie mijały ojjj jak mnie korciło, żeby coś kupić ale byłam twarda aż do 17 tyg kiedy dowiedziałam się, że będzie chłopczyk. Wtedy pękłam no już musiałam coś kupić 🙂 Ponad to zmiany w mieszkaniu przecież mamy tylko 2 pokoje jeden salon drugi sypialnia w której łóżko zajmuje 3/4 pokoju i już nawet kołyski by się nie wcisło a nie mówiąc już o łóżeczku 🙂 wiec czas zmian. Wymiana mebli i to w dwóch pokojach. Tak tak w dwóch bo w salonie mieliśmy sofe nie rozkładaną wiec gdzie byśmy my spali 🙂 i tak mijają tygodnie. W każdym sklepie oczy się błyszczą na te malutkie ubranka itp. 🙂 Na jednej z takich wizyt w innym mieście, pojechaliśmy specjalnie do hurtowni aby pokupować niezbędne rzeczy wózek, wyprawkę itp. po prostu oszalałam. Tyle pięknych rzeczy i to w jednym miejscu. Teraz kończę 34 tydz w sumie już jutro zaczynamy 35 i mamy już wszystko gotowe 🙂 czekamy na maluszka 🙂 Cała ciąża przebiegała bez problemu teraz młody powoli ciśnie się na świat dlatego ostatnie tygodnie to już pełna organizacja bo nie wiemy czy Miłoszek nie będzie chciał być z nami już za niedługo. Trochę się boję bo to pierwsze dziecko. Codziennie myślę o tym jak będzie wyglądał poród jak to będzie później ale nie mogę się doczekać kiedy będę mogła przytulić swojego małego synka 🙂

  • Odpowiedz Izabela Bor 29 stycznia 2016 at 21:33

    Wicie gniazdka dla malucha! Pokochałam to zajęcie jak nigdy wcześniej! Nie wiedziałam, że to sprawia tyle radości- bynajmniej mnie;) Syndrom wicia gniazdka poczułam już w pierwszych tygodniach. Mój mąż niekoniecznie, ale nic nie mówił…na początku. Ja już od pierwszych tygodni, kiedy nasz Bąbelek zamieszkał pod moim sercem zaczęłam snuć plany, zagłębiać się w lekturze, zbierać ważne informacje no i oczywiście chodzić po sklepach. Chodziłam do tych sklepów z myślą, że idę tylko pooglądać…jednak to się nigdy nie sprawdzało. Gdy za każdym razem chodziłam po galerii z tą myślą, zawsze kończyło i nadal kończy inaczej. Wracam z jakimś drobiazgiem mniej lub bardziej wartościowym. Cieszy mnie nawet zakup małych skarpetek. Oczywiście na początku kupowałam rzeczy nie znając jeszcze płci…ale gdy dowiedziałam się, że będzie to synek…to dopiero się zaczęło. Mój mąż za każdym razem patrzy na mnie z coraz większym podziwem i zdumieniem w oczach, tym bardziej, że nie mamy już gdzie trzymać wszystkich rzeczy. I wicie gniazdka dopiero się tu zaczyna;) Po wielu godzinach spędzonych na forach, po przeglądaniu aukcji, sklepów internetowych decydowaliśmy się na konkretne łóżeczko. Mój wybór był jasny takie i żadne inne. Zjeździliśmy wiele hurtowni zanim wybraliśmy i zamówiliśmy łóżeczko (przy okazji tego mogłam znowu oglądać cudne i piękne rzeczy dla malucha, które zawsze wprawiają mnie w zachwyt). Oczywiście już na samym początku ciąży zrobiłam listę niezbędnych zakupów. Choć mam wrażenie, że kupuję zawsze coś nie z tej listy. Ale co tam;) To moja pierwsza ciąża i nie zamierzam sobie i jemu odmawiać przyjemności, gorzej ze stanem konta;) Pościel też już wybrana.. Czekamy tylko na przyjście łóżeczka;) dlatego teraz już myślę nad przemeblowaniem naszej sypialni, aby było też miejsce dla naszego Bąbelka. Koło łóżeczka będzie stał fotelik, w którym będę mogła małego nakarmić, czy też poprzytulać. Na początku maluch na pewno będzie spał z nami, a potem chciałabym go przenieść do swojego pokoju, w którym obecnie stoi komputer. Oczywiście mężowi to już oznajmiłam, że musi swój komputer gdzieś przenieść. Moja druga połówka twierdzi, że musimy znaleźć miejsce na rzeczy dla małego. A ja już wszytko obmyśliłam. W przyszłym pokoju maluszka stoi piękna komoda…wystarczy tylko że znikną z niej rzeczy mojego męża. Pokój będzie pofarbowany na kolor niebieski. A na ścianie będą literki z imieniem mojego synka Maciuś;) Na jednej ścianie będą widniały kolorowe zwierzęta, które chcę sama namalować. A w rogu będzie wielka skrzynia z zabawkami. Wicie gniazdka to piękne uczucie i sprawia mi tyle radości. Mogę godzinami patrzeć na rzeczy dla niego-mojego małego Skarba;) Mi syndrom towarzyszy od początku i z każdym dniem coraz bardziej wciągam w to mojego męża, który coraz częściej i z chęcią towarzyszy mi w wyborze koloru ubranek czy nawet wzoru pieluszki. Nawet sam już chciał montować barierkę na schodach dla bezpieczeństwa jego syna;)

    • Odpowiedz Izabela Bor 29 stycznia 2016 at 21:38

      Izabela Bor-Izabela Borusińska;) (zapomniałam się podpisać pełnym nazwiskiem. Pozdrawiam

  • Odpowiedz PaulinaOrlińska 29 stycznia 2016 at 21:33

    Zawsze myślałam, że wicie gniazda to takie urocze budowanie swojego miejsca na ziemi. Tu patyczek, wybrany spośród miliona podobnych, tam listeczek, niby jak wszystkie, ale najlepiej zatykający otworek. Wszystko znoszone do przyszłego domku, ale w tak przemyślany sposób, że wszystko jest wykorzystane. Nie ma niepotrzebnych rzeczy. I jakt tu uwić dla siebie takie gniazdko? Z łóżeczkiem to łatwo, bo wiadomo, że jedno. A ile pajacyków, śpioszków, butelek? Zawsze myślałam, że pochodzę po sklepach, podotykam, porównam ceny i dokonam dobrego wyboru, jak ptak znoszący patyczki do swojego gniazda. A tu klops! Lekarz nakazał wypoczywać, sporo leżeć, mało chodzić. Kochany mąż obiecał wszystkim się zająć. Na tradycyjne malowanie kąta dla malucha załatwił mi miejscówkę u … teściowej. Po krótkim instruktażu czym są śpiochy, pajacyki i o wyższości body nad kaftanikami zabrał niedzieciatego kolegę na zakupy. Po powrocie oznajmił, że kupił pankracyki, śpiochy i chłody. Widząc moje zdziwienie stwierdził, że wybierał tak by było coś na nogi i ręce. Uśmiałam się, ale mąż zarobił słodkiego całusa, bo ciuszki były urocze. A większe zakupy załatwialiśmy przez Internet. I przekonał mnie, że jak czegoś nie będzie, to raz dwa zamówimy w necie, bo faktycznie przesyłki były szybko. I może natura wcale tak źle nie wymyśliła, że samiec buduje gniazdo, a samiczka zajrzy tylko zobaczyć i wyrazić swoje zdanie, a potem przylatuje na gotowe złożyć jaja.

  • Odpowiedz Natalia Sobuń 30 stycznia 2016 at 08:53

    Niebawem spodziewam się narodzin drugiego synka. W pierwszej ciąży wicie gniazda zaczęłam bardzo wcześnie, wszak trzeba było przygotować pokój dla małego człowieczka, zakupić mu pojazd, ubrania, łóżko, przewijak i wiele, wiele innych. Miałam wtedy czas na przeglądanie magazynów dla mam i stron poświęconych macierzyństwu. Dwa lata temu moje życie wywróciło się do góry nogami, niby byłam super przygotowana i oczytana, a jednak mały gałgan zaskoczył nas całkowicie! Każdy rodzic wie o czym tu mówię 🙂
    Dziś czekam z niecierpliwością na drugiego synka. Moje wicie gniazda niestety ogranicza się do wyjęcia ubranek z pawlacza z opisem ‚rozm. 56-62’, upranie ich i uprasowanie. Chciałabym móc zrobić coś więcej, chociaż przygotować torbę szpitalną, ale mam na głowie wiele poważnych spraw. Budujemy bowiem z synkiem remizę strażacką, bo okoliczne pluszaki wciąż w swoich domkach mają pożary. Musimy iść też co dzień sprawdzić stan kałuż na placu zabaw i przekopać rowy dla rzeczek. Mamy też masę książeczek do przejrzenia i piłek do turlania.
    I gdy mój synek wreszcie wieczorem idzie spać, ja mam wtedy czas dla siebie i brzuszka. Głaszczę maluszka, który wierci się niemiłosiernie – widać, że ciągnie go już do zabaw z bratem. I choć ciągnie mnie do malowania ścian, trzepania kocy, organizowania wszystkiego od początku, to wiem, że jedyne czego takich maluch potrzebuje po przyjściu na świat to miłości i bliskości od mamy i taty. I na to jesteśmy gotowi już od dawna 🙂

  • Odpowiedz Basia 30 stycznia 2016 at 11:29

    Wicie gniazda przy pierwszym dziecku to była cudowna rzecz. Przeobraziłam się wtedy w kwokę bacznie wyszukującą i gromadzącą wszystko uznane za niezbędne. Każda sztuka odzieży, każdy kosmetyk, element pościeli został dokładnie obejrzany pod względem jakości i bezpieczeństwa. Obwąchiwałam materace, sprawdzałam prześwity w pieluchach tetrowych i macałam każde jedne spodenki żeby przypadkiem gdzieś nie miały uwierającego ściągacza 😀 Ubranka były uprane i wyprasowane jeszcze w wakacje (a rodziłam w grudniu :D) a wózek stał w salonie dobre dwa miesiące. Torbę do szpitala też miałam spakowaną dużo wcześniej. Nie mogłam się doczekać!
    Teraz, w drugiej ciąży, trochę wyluzowałam. Siedzę spokojnie i czekam sobie…
    Wyprawka wymaga uzupełnienia i oczywiście jeśli maluch okaże się dziewczynką to wymiany części odzieży. Ale tutaj stała się rzecz zabawna. Ja, sfrustrowana chomikująca kwoka, czekając na tę drugą ciążę, powydawałam część rzeczy znajomym mamom. Co zadziałało jak magiczne zaklęcie 😉 Bo podobno szczęście się mnoży gdy się je dzieli czy coś 😉
    Ale tym razem uzupełniam na spokojnie. Znów przyda się pewno z jedna czy dwie butelki i nowe części do mojego wiecznie wędrującego po znajomych laktatora. Będzie trzeba przeogranizować naszą rodzinną sypialnię w pokój stricte dziecięcy, co chyba jest najtrudniejszym zadaniem bo nie tak łatwo przenieść się na kanapę w salonie 😀 ale damy radę. Jestem teraz dużo spokojniejsza i na pewno rozsądniej będę to gniazdo wić. Wiem już, co w tych pierwszych miesiącach się przydało, co było zbędne, a czego nie miałam a ułatwiłoby mi życie.
    To prawda, że na drugie dziecko czeka się inaczej. Przygotowania za pierwszym razem mogłabym porównać do przygotowań do ślubu- wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik , piękne i eleganckie.A i tak nie było wiadomo czego się spodziewać 😉 Przy drugim dziecku wicie gniazda to trochę jak wprowadzka do wynajmowanego mieszkania -coś już jest, coś trzeba dokupić ale generalnie nikt nie zarywa nocek żeby doprecyzować szczegóły. Pełen luz i podejście czysto praktyczne. Ale nadal z ogromną radością 🙂

  • Dodaj komentarz