STREFA MAMY

Matka Polka? To nie ja!

17 lutego 2017

Jeśli myślicie, że tytuł tego wpisu jest tylko po to, by zachęcić większą ilość osób do jego przeczytania, to się grubo mylicie. Matką Polką nie jestem i być nie zamierzam. Czasem mogłabym nawet o sobie powiedzieć, że jestem wyrodną matką, chociaż na co dzień jestem po prostu matką. Taką tam zwykłą kobietą, która ma męża i dziecko a niebawem będzie miała drugie.

Kim według mnie jest Matka Polka?

Zadając sobie to pytanie widzę kobietę poświęcającą się rodzinie, macierzyństwu, z dwójką a nawet trójką dzieci, z reklamówkami pełnymi zakupów, codziennie gotującą inny obiad, sprzątającą mieszkanie dwa razy dziennie a wieczorami zasypiającą w fotelu ze zmęczenia. Tak naprawdę to nie widzę kobiety, widzę jedynie matkę i służącą – Matkę Polkę. A ja nią być nie chcę…

Kiedyś, kiedy nie miałam jeszcze Karoliny, taka wizja życia bardzo mi odpowiadała, szczególnie, że wyniosłam ją z domu. Moja mama rodzinie poświęciła się dla nas całkowicie. Nie mówię, że to był błąd, bo jestem jej niezwykle za to wdzięczna. Teraz, kiedy sama jestem mamą, wiem ile to ją musiało kosztować, chociaż ona pewnie powie, że nic, że to był jej wybór i że zawsze była z tego powodu szczęśliwa. Ja jednak ją podziwiam. 

Kiedyś wizja posiadania dwójki dzieci mnie nie przerażała. Było to moim marzeniem. Jednak ostatnie 3 lata znacznie zmieniły mój światopogląd w tej kwestii. Owszem nadal chcę mieć dwójkę dzieci (w końcu drugie w drodze) jednak nie widzę już siebie w roli „stay at home mom”, jak to pięknie mawiają Amerykanie. 

Skad takie przemyślenia?

Od dwóch tygodni jestem z Karoliną w domu. Jak dwa lata temu przeżywałam, fakt, że mam wrócić do pracy a małą zostawić w rękach niani, tak teraz przeżywam to, że znowu stałam się „kurą domową”.  A ja chcę od swojego życia czegoś więcej niż tylko rodzina, pieluchy, kupki i zupki…

Nie zrozumcie mnie źle, bo ja się spełniam w roli mamy, kocham moje dziecko ponad wszystko, jestem szczęśliwa na tym etapie na którym teraz jestem, jednak uważam go za etap przejściowy. 

Ja chcę realizować swoje pasje, chcę spotykać się ze znajomymi, chcę pójść na randkę z mężem, chcę iść do klubu potańczyć, chcę móc posiedzieć w ciszy i chcę czasem być samolubna jednak nie zaniedbując przy tym mojej rodziny i moich obowiązków wobec niej… Czy za dużo wymagam? 


Będzie mi miło jeśli podzielicie się tym wpisem na swojej tablicy na facebooku, dacie „like” na moim fanpage i/lub „+1” w Google+. Dzięki!

 

Polecane dla Ciebie

  • Anna D

    Myślę, że dobrze jest znaleźć równowagę pomiędzy obowiązkami a pasją. To dobrze i dla Ciebie i dla dziecka! 🙂

  • Katarzyna Mirek

    To jest to czego nie rozumie mój mąż, że żebym czuła się szczęśliwa i spełniona jako matka potrzebuję być sobą i mieć swoje pasje, które nie dotyczą domu, dzieci

    • Bo facetom to ciężko takie rzeczy zrozumieć. Chodzą do pracy, mają kontakt z innymi ludźmi, więc w domu chcą pobyć z rodziną. A my czasem mamy tej rodziny dosyć.

  • bo widzisz to że zostałyśmy mamami, nie spowodowało że przestałyśmy być kobietami. Nadal mamy potrzeby nie związane z macierzyństwem również i nic w tym złego 🙂

  • Iwona Kosińska

    A ja jestem „stay at home mom” już trzy lata. Tylko ze ja pracuję w domu, nie wiem czy mam z tego tytułu więcej obowiązków, pewnie tyle samo ile mama poza domem, tylko dojeżdzać nigdzie nie muszę. Mam za to nie łatwe zadanie organizacji i (z czego probuje sie wykaraskac) rozleniwienie nazwijmy je… wizualne:) Czyli pracuję w domu zawodowo i nie spotykam się z ludźmi. Bardzo zatem zapomniałam o sobie. Zaniedbałam się, przestałąm się malowac, wrosłam w dres. Teraz już z tym walcze, ale wiem, że gdybym wychodziła do pracy dbałabym o siebie bardziej. Ale generalnie lubię „siedzieć” w domu. Każda z nas jest inna i to jest chyba najfajniejsze:)

    • Dokładnie, każda z nas odnajduje się w innej sytuacji. Nie powiem, lubię sobie posiedzieć w domu, ale potrzebuję też kontaktu z innymi ludźmi, z dorosłymi. Po narodzinach Karoliny był dres i zaniedbanie. Teraz powiedziałam DOŚĆ!

  • Kornelia Sierotowicz Wójcik

    Czytając ten tekst to jakbym czytała o sobie, z tą jedynie różnicą, że u mnie nie ma tego drugiego w drodze ;))) Przyznaję po narodzinach córki dość długo siedziałam w domu (macierzyńskie + wychowawcze), ale jak tylko wróciłam do pracy odżyłam i teraz jak zbyt długo mam wolne to już myślę o powrocie 🙂 Jak to mawiają : „W DOMU ODPOCZYWAM OD PRACY, W PRACY ODPOCZYWAM OD DOMU” i tak to się kręci 😉

    • Dokładnie Kornelia! Ja chodząc do pracy cieszyłam się, że tam idę bo odpoczywam od domu. Fajnie, że do mnie zajrzałaś, dawno nie dawałaś tu o sobie znaku.

  • Aleksandra Ćmachowska

    Mam wrażenie, że czasy się jednak zmieniają, a wraz z nimi nasze podejście do życia jako mam. My także chcemy żyć, nie tylko dla kogoś, ale i dla nas samych. Okazuje się, że Dom nie zawali się, gdy posprzątamy go raz na tydzień, a mąż nie odejdzie gdy zje dwa razy to samo na obiad. To wszystko dobre zmiany, przestajemy być więźniami swoich własnych ambicji, jesteśmy świadome samych siebie, żyjemy 🙂

  • Gosia

    Olga każda z nas potrzebuje chwili wytchnienia, czy to od domu, od dzieci czasem męża. W tej gonitwie warto pamiętać o sobie, szczęśliwa kobieta to szczęśliwa mama.

    • Masz rację, jednak po narodzinach Karoliny był taki okres, że kompletnie zapomniałam o sobie. Teraz liczę na to, że uda mi się tego błędu uniknąć.

  • Oj, jak ja to rozumiem 🙂

  • Justyna Nieczyporowska

    Zajmuje się domem i dzieckiem już od pięciu lat i chętnie bym od tego odpoczęła.

  • Paulina K

    ja niestety mogę póki co zapomnieć o randkowaniu z moim facetem, bo nie miałabym komu młodej podrzucić. ostatnio byliśmy w kinie i co chwila sms, ze nasza płacze, ze cos tam, ze jak maja uspokoic itp ;p

  • Ja przebywam aktualnie na urlopie wychowawczym i dobrze znam te rozterki 🙂 Ważne, aby w macierzyństwie mieć czas dla siebie, na swoje pasje, bo choć kochamy te nasze dzieci nad życie, musimy też złapać oddech dla siebie 🙂

    • Dokładnie, ja w pewnym momencie o tym zapomniałam i niestety odbiło się to na mnie i mojej rodzinie.

  • Ja też już siedzę…ponad 5 lat…i też już marzy mi się odpoczynek 😉

    • I wcale się nie dziwię. 5 lat to dość długi okres.

      • W tym roku mam nadzieję, że wszystkie dzieci przyjmą mi do przedszkola, do 1 września pozostało uż tylko 193 dni, więc…jakoś wytrzymam 😀

  • Mam nieco inną definicję Matki Polki i nie jest to dla mnie określenie obraźliwe. Nazywam się Matką Polką, mimo tego, że realizuję siebie, dbam o siebie, pracuję, ogarniam dom, zakupy, spotykam się ze znajomymi, wychodzę z mężem bez dzieci, ale najważniejsze są dla mnie dzieci. Dla mnie to jest właśnie Matka Polka 😉

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wracam do pracy 😛 Ponad 1,5 roku w domu to zdecydowanie za dużo 🙂
    Szkoda mi tylko, że na chwilę musze zawiesić szukanie pracy marzeń i brać cokolwiek, ale mam nadzieję, że za 2-3 lata powrócę do zawodu, chociaż wiem, że będzie to bardzo trudne.

  • Moim zdaniem.pojęcie Matki Polki sie zmieniło w ostatnich czasach to kobieta wielozadaniowa, ktora nie tylko zajmuje się domem ale swoim.rozwojem.

  • Z biegiem czasu zmienił się obraz matki i jej powinności względem rodziny. Uważam oczywiście, że to zmiany na lepsze. Zgadzam się z przysłowiem, że szczęśliwa mam to rowniez szczęśliwe dziecko. Kocham swoich szkrabów ponad wszystko, jednak to nie powód by dla roli mamy zrezygnować ze wszystkiego. Każda z nas ma inne potrzeby i wie na co może sobie pozwolić by nie odbywało się to kosztem dzieci, czy rodziny.

  • Można to spokojnie połączyć i na pewno dasz radę 🙂

  • Wielopokoleniowo 3

    Wcale za dużo nie wymagasz 😉 Ja po pierwszym porodzie już po 7 miesiącach wróciłam do pracy, bo wszystko się dobrze ułożyło i wszyscy byli zadowoleni 😉 Teraz z drugim dzieckiem nadal jestem w domu (ma 2 lata i 3 mies.), ale tu z kolei czuję, że też dobrze robię 😉

  • Nie widzę w tym niczego dziwnego. Myślę, że stereotypowych Matek Polek już nie ma. Mało kogo na to stać 🙂

  • Mam taki sam pogląd na życie. Wychowałam trójkę dzieci, tylko na krótko przerywając pracę zawodową. Nie wiem tylko, czy miałam łatwiej. 😉

  • Oczywiście, że to całkowicie normalne. Razem z pojawieniem się dziecka nie umierają nasze marzenia, plany i pasje, choć trzeba je po prostu zmodyfikować. Ja np. nigdy nie zostałabym w domu kilka lat z dzieckiem choćby dlatego, że nie wyobrażam sobie nie mieć swoich pieniędzy. Jeśli miałabym iść na wychowawczy to ewentualnie na kilka miesięcy. Wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim.

  • To że zostajemy matkami nie znaczy, że tracimy marzenia, cele, przestajemy być kobietami. Jest czas dla dzieci, ale jest też czas na wiele innych rzeczy 🙂

  • Nie no co Ty za dużo nie wymagasz:) ja od kiedy wróciłam do pracy, jestem szczęśliwsza, zdarza mi się wyjść na kawe, na zakupy i potem stęskniona wracam do domu i z radością gotuje re zupy, sprzatam, mam wiecej energii niz kiedyś, tylko czasu wiecznie za mało..

  • Oczywiście, że nie!!! Masz pełne prawo do samorealizacji. I nikt nie ma prawa na Ciebie naciskać, zebyś z niej zrezygnowała. Ja także mogę podpisać się pod tym tekstem, przy czym ja jeszcze nie jestem w drugiej ciąży i nie planuję być póki co. Ale nie planuję też być kurą domową, o której mówisz. To po prostu nie dla mnie.

  • Sylwia Antkowicz

    Ja z kolei kiedyś myślałam, że macierzyństwo macierzyństwem ale będę chciałasię spełniać zawodowo, szybko wrócę do pracy itp (szybko czyli np. po pół roku). A w ciągu urlopu macierzyńskiego naprawdę pasowało mi bycie w domu z córką, chociaż ten rok mi wystarczył – teraz pomału wracam do pracy.