WYWIADY Z PRZYSZŁYMI MAMAMI

Wywiad z przyszłą mamą edycja VII – Magda M. Blog

27 marca 2017

Dzisiaj na blogu mam zaszczyt gościć przesympatyczną Magdę z bloga Magda M.  Znam ją osobiście i chociaż widziałyśmy się „na żywo” tylko dwa razy w życiu (o tym możecie przeczytać tu i tu),  to muszę Wam powiedzieć, że jest to osoba, której po prostu nie da się nie lubić. Z resztą jak przeczytacie ten wywiad to jestem pewna, że będziecie tego samego zdania. Ja i ona od razu załapałyśmy kontakt, piszemy do siebie prywatnie i kiedy dowiedziałam się, że jest w ciąży, nie mogło jej tu zabraknąć.

Poznajcie Magdę!

Jestem mamą ponad dwuletniej Majeczki oczekującą drugiego dziecka. W pierwszej ciąży założyłam bloga Magda M. pragnąc podzielić się z czytelnikami nowo zdobytą wiedzą i zupełnie niespodziewanymi dla mnie emocjami związanymi z macierzyństwem. Jestem typową kobietą, czasem niezdecydowaną, czasem stanowczą, złośliwą i uprzejmą, szczęśliwą i pogrążoną w smutku, ale zawsze prawdziwą, chociaż tych najgłębszych zakamarków mojej osobowości nie ujawniam w internecie 😉 Uwielbiam tematy związane z kuchnią, wystrojem wnętrz, fotografią i nowinkami kosmetycznymi. Nie pogardzę też zakupami, szczególnie tymi w promocji.

W którym tygodniu ciąży jesteś? Czy coś Cię w niej zaskoczyło?

Jestem w 25 tygodniu ciąży. Czy coś mnie zaskoczyło? Hmmm, niemile zaskoczyło mnie moje samopoczucie w pierwszym trymestrze.

Jak sobie radzisz z ciążowymi dolegliwościami?

Jak wspomniałam wcześniej, w pierwszym trymestrze było ciężko, mogę śmiało powiedzieć, że z brakiem sił nie radziłam sobie wcale. Rano pomagały wstać z łóżka słynne krakersy. Teraz już czuję się dobrze, a gdy zdarza się gorszy moment – powtarzam sobie, że wkrótce minie i to zazwyczaj pomaga, przynajmniej mojej głowie. 

Wybór lekarza prowadzącego – co Tobą kierowało, gdy wybierałaś swojego lekarza?

Przy pierwszej ciąży zdecydowałam się na lekarza z polecenia, nie bez znaczenia było też to, że był (i jest) on ordynatorem w szpitalu, w którym chciałam rodzić. Teraz postawiłam na tego samego lekarza. 

Lęki przyszłej mamy – czy takie miewasz? Jeśli tak – to czego się najbardziej obawiasz?

W ogóle ciąża i macierzyństwo to czas wypełniony lękiem. Najpierw o ciążę, później o maleństwo, i o to, czy damy sobie radę. Jest to naturalne i towarzyszy chyba każdej kobiecie. Czy się boję? Cały czas! Niestety bardzo często dochodzą do mnie informacje o tym, że coś złego stało się z czyjąś ciążą czy narodzonym już dzieckiem. I cały czas lękam się i martwię, czy aby na pewno wszystko u nas jest w porządku. Staram się jednak odganiać złe myśli i po prostu cieszyć z tego, że znów zostanę mamą.

Czy Twoim zdaniem kobiety w ciąży zasługują na specjalne traktowanie?

Na pewno zasługujemy na pewne przywileje. Ciąża to czas, kiedy nasz organizm pracuje wyjątkowo intensywnie i miło, gdy ktoś zdaje sobie z tego sprawę przepuszczając nas w kolejce lub zwyczajnie wyciągając pomocną, życzliwą dłoń.

„Ciąża to nie choroba” – zgadasz się czy nie? Jakie jest Twoje zdanie?

Oczywiście, że ciąża to nie choroba, to stan wyjątkowy. Ale nie nazwałabym go błogosławionym, wiąże się ze zbyt wieloma przykrymi dolegliwościami. Nie jestem z tych, które zachwycają się ciążą na każdym kroku (niestety). Dlatego sądzę, że ‚ciężarówki’ powinny być choć w pewnym stopniu uprzywilejowane.

Prywatna położna – tak czy nie?

Korzystałam przy pierwszym porodzie. I jestem zdecydowanie na tak! Z moją położną poznałyśmy się wcześniej, omówiłyśmy wspólnie plan porodu, w tym szczególnym i trudnym czasie bardzo mi pomogła. Czułam, że mogę na niej polegać, była przy mnie bez przerwy, przez cały okres porodu naturalnego, towarzyszyła mi też przy nieplanowanym cesarskim cięciu i kilka godzin po nim. Dała mi w tej nowej dla mnie sytuacji większe poczucie bezpieczeństwa. Nie twierdzę, że jest to wydatek niezbędny – położne to zazwyczaj wspaniałe kobiety, które i bez dodatkowego ‚zlecenia’ zajmą się nami jak należy. Jednak z mężem zdecydowaliśmy się na obecność prywatnej położnej przy porodzie i nie żałujemy tej decyzji.

Czy uczęszczałaś lub zamierzasz uczęszczać do szkoły rodzenia? Czy są one potrzebne przyszłym mamom?

Teraz nie uczęszczam, ale w pierwszej ciąży byłam na kilku spotkaniach. Uważam, że każda mama powinna wiedzieć, choć w teorii, co ją czeka podczas przychodzenia na świat jej maleństwa. Daje to nam poczucie większej kontroli nad sytuacją. Przynajmniej dopóki nie zacznie się poród, bo później i tak każda z nas ‚idzie na żywioł’.

Poród drogami natury czy cesarskie cięcie? Gdybyś miała wybór to który byś wybrała i dlaczego?

Matka natura wie, co dla nas najlepsze. Dlatego dzieci powinny przychodzić na świat w sposób naturalny. Akurat jestem jedną z mam, które mając (póki co) jedno dziecko przeżyły oba porody. Naturalny był ciężki, ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Po porodzie czułam się niesamowicie silna. To jedyne w swoim rodzaju uczucie – wydanie na świat człowieka i świadomość tego, że jest się jego ‚twórczynią’. I mimo że ostatecznie naturalnie urodzić się nie udało (cesarskie cięcie po 50 minutach parcia, złe wstawienie się dziecka, brak postępu porodu), nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Cesarskie cięcie też nie było dla mnie traumatycznym przeżyciem. Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Teraz chyba też zdecyduję się na cesarskie cięcie ze względu na najmniejszą możliwość komplikacji w moim przypadku. Ale ostateczną decyzję podejmę później.

Czy masz jakieś rady dla kobiet które są w początkowej fazie ciąży? Czy powinny się one nastawić na coś szczególnego?

Dla mam w pierwszej ciąży – nastawcie się na to, że nie da się nastawić na to, co Was czeka 🙂 Będzie niesamowicie 🙂


Magdo dziękuję, że zgodziłaś się odpowiedzieć na te kilka pytań. Mam nadzieję, że zanim urodzimy to uda nam się w końcu spotkać na kawę, bo pomimo tego, że mieszkamy w jednym mieście, to spotkać się coś nie możemy. 

Was natomiast jeszcze raz zapraszam na bloga Magdy. Znajdziecie tam całe mnóstwo ciekawych wpisów, inspiracji i dobrego humoru. 

Polecane dla Ciebie

  • Laura LR

    Wlasnie tego sie obawiam ze bede sie zle czula a ja strasznie przez to przechodze chyba nie zajde w ciaze :/

    • Ale to się zapomina! Jak tylko poczujesz się lepiej, to, co było wcześniej nie ma znaczenia 🙂 A macierzyństwo przenosi nasze życie w zupełnie inny wymiar, serio!

  • Baaardzo mi miło gościć tu u Ciebie 🙂 Dziękuję za tak miłe słowa :*

  • Przyszłej mamie życzę oczywiście zdrowia, dobrego samopoczucia i wiele cierpliwośći, co jest niezbędne będąc podwójną mamą.

  • Anna Patrzałek

    Najlepiej się nie nastawiać, można się zdziwić 😉 również pozytywnie!

  • Dużo zdrówka dla przyszłej mamy 🙂 Gratuluję, to taki piękny stan <3

  • Ciekawy wywiad. Nie znałam bloga dziewczyny, z którą rozmawiasz, ale już wpadam 🙂

  • Wiola Skawinska

    O fajny wywiad, ja jestem w 27 tygodniu, więc widzę też w nim siebie. Muszę odwiedzić tego bloga

  • Niezwykle interesujący wywiad. 🙂 Chętnie będę odwiedzać blog Magdy, bo do tej pory jakoś na niego nie natrafiłam, a widzę, że naprawdę warto 🙂

  • Super się czytało, bloga Magdy znam i regularnie zaglądam. W ogóle zaskoczyło mnie ile blogerek jest obecnie w ciąży albo rodziło w podobnym czasie co ja. Super jest czytać o osobach na podobnym etapie i moc sobie porównywać 😉

  • Marcin Dębowski

    Ciekawy wywiad. 🙂

  • Joanna Kołpak

    Trzymam kciuki za Magdę. Każda ciąża jest inna i każdy poród jest inny. Ja podobnie jak ona pierwsze po próbach rodzenia naturalnego skończyło się cesarką, a drugie po dwóch latach miało być cesarką jednak urodziłam naturalnie 🙂

  • Powodzenia dla przyszłej mamy. Oby wszystko dobrze się skończyło dla niej i maleństwa. Ja miałam cc po 16 godzinach porodu i dziękuję wszystkim, którzy mi w tym pomogli, a w zasadzie uratowali życie mojej Marty i moje. Ale było tuż tuż. I wiem, że gdybym się upierała przy naturalnym, albo Marty by nie było, albo byłaby warzywem. Nie mówiąc o mnie. Nie ma dla mnie znaczenia, jak się dziecko urodzi. Jaki poród wybierze kobieta. Nawet jeśli wyłącznie z powodów niskiego progu bólu albo strachu, ma takie prawo. To nie jest warunek konieczny, żeby poczuć się w pełni matką. Absolutnie. Na końcu jest zawsze jedno: zdrowie dzieci i nasze. A jak? To już nie jest takie ważne. pozdrawiam

  • Nie da się nastawić na to co nas czeka – czuje ze jest w tym dużo prawdy 🙂