CIĄŻA

Aaaa! Rodzę!

16 czerwca 2017

Poniedziałek, 22 maja 2017 roku, godzina 5:40 budzę się, bo nagle poczułam, że mam mokrą piżamę. Co jest? Nagle dociera do mnie, że rodzę – odeszły mi wody! Ale jak to? Już? Nie mogę teraz! Nie mam spakowanej torby do szpitala, kącik nie jest gotowy, wyprawka nie jest całkowicie skompletowana! Nie mogę jeszcze urodzić! Nie jestem na to gotowa! Poza tym do terminu jeszcze 3 tygodnie, to nie może być ten dzień!

Z przerażeniem w oczach lecę do pokoju obok budzić Przemka (moje chrapanie skutecznie wygoniło go z sypialni).

Przemek, Przemek rodzę! Wody mi odeszły! Wstawaj!

I tak oto zaczął się mój poród.

Nawet sobie nie wyobrażacie w jak szybkim tempie spakowałam torbę do szpitala. Dobrze, że dzień wcześniej przygotowałam sobie listę rzeczy, które chcę ze sobą zabrać, gdyż właśnie w ten poniedziałek chciałam ją spakować, by czekała na poród. Cóż, czekać nie musiała. W międzyczasie wykonałam telefon do rodziców, by przyjechali zająć się Karoliną, a że mają do Szczecina ponad 160 km to najpierw odstawiliśmy ją na 3h do Przemka siostry (dziękuję wszystkim za pomoc). 

Do szpitala w Policach dotarliśmy około godziny 8 i tak jak w przypadku porodu Karoliny musieliśmy czekać na zmianę personelu. Na szczęście poszło szybko i trafiłam na salę porodową. A tam…

Podłączyli mnie pod KTG i kazali czekać. Czekałam, czekałam i czekałam. Do godziny 11 nic się nie działo. Skurcze się nie pojawiły, więc lekarz zdecydował o podaniu mi oksytocyny. Około 11:30 podano mi kroplówkę i pojawiły się pierwsze skurcze. Najpierw delikatne, potem coraz silniejsze. O 12:30 miałam już serdecznie dosyć. Słyszałam jak w sali obok krzyczy z bólu inna rodząca i płacz jej nowonarodzonego dziecka (Mikołaja jak się później okazało).

W tym czasie ja stałam przy szpitalnym łóżku prosząc Przemka o znalezienie kogokolwiek by mnie zbadał i podał znieczulenie, bo już nie dawałam rady, nie miałam już siły. Niestety wszyscy byli u rodzącej obok kobiety. Jedna położna i jeden lekarz obsługiwali całą porodówkę, chociaż wcześniej kręciło się tam kilka osób. Przemek robił co mógł by mi jakoś pomóc. W pewnym momencie zaczął nawet żartować, ale mi wcale nie było do śmiechu. Bolało – bardzo. W końcu ktoś raczył do mnie zajrzeć. Po badaniu okazało się, że nie ma już sensu podawać znieczulenia, bo mam 8 cm rozwarcia i mały za chwilę się urodzi.

Przemek, tak jak przy porodzie Karoliny, opuścił salę porodową, a ja parłam. 15 minut później, o godzinie 13:15, w dniu urodzin mojego brata, na świecie pojawił się Michał. Moje drugie dziecko. Położono mi go na klatce piersiowej. Po 9 długich miesiącach wyczekiwania, kilku USG, w których nie chciał się mi pokazać, w końcu go zobaczyłam. Zakrwawionego i pokrytego mazią płodową, najpiękniejszego małego chłopca na świecie, mojego syna. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.

Miał 54 cm, a ile dokładnie ważył? Nie wiem… Nie dlatego, że nie pamiętam, ale dlatego, że na porodówce popełniono błąd. Waga tam wskazywała 3210g i chociaż lekarz patrząc na niego sam nie mógł w to uwierzyć, nie zlecił ponownego ważenia. Na drugi dzień dopiero okazało się, że Misio waży 2720g, więc niemożliwe było to, by dzień wcześniej ważył pół kilograma więcej. Owszem, noworodki tracą na wadze, ale nie 0,5 kg w ciągu doby! Na USG przedporodowym wychodził 2850g i podejrzewam, że właśnie mniej więcej tyle miał. Ale ile było naprawdę nigdy się nie dowiem… 

Poród, pomimo braku znieczulenia, był łatwiejszy niż pierwszy. Być może wynikało to z faktu, że to drugie dziecko, a być może z niskiej masy urodzeniowej Michała. Już kilka godzin później śmigałam, nie potrzebowałam żadnych środków przeciwbólowych, siedziałam na własnym tyłku! Po narodzinach Karoliny było zupełnie inaczej – czopki przeciwbólowe i przeciwzapalne były na porządku dziennym, a bez dmuchanego koła do siedzenia nie ruszałam się nigdzie przez co najmniej trzy tygodnie. To były dwa kompletnie różne porody. Michała urodziłam bez znieczulenia, Karolinę z trzema różnymi. Łączy je natomiast ogromna radość, łzy szczęścia i zmęczenie. 

Chętnie poznam historę Twojego porodu, więc jeśli masz ochotę podzielić się nią w komentarzu pisz śmiało.


W trakcie porodu miałam na sobie koszulę do porodu i karmienia piersią Medbest Rea 3w1.

Polecane dla Ciebie

  • Oj… Poryczalam się 🙂 bardzo sprawnie Ci poszło! Zazdroszczę takiego porodu. U nas będzie drugie CC. O ile mała nie wypcha się wcześniej niespodziewanie 😉 czytając ten post właśnie kończę pakować torbę 😀 a Karolinę urodziłaś w terminie?

  • Gratulacje!
    Zazdroszcze szybkiego i sprawnego porodu 😉

  • Kulinarna Strona Mocy

    Gratulujemy! Zdrowia i miłości dla Was:)

  • Gratulacje! Oby zawsze szło tak sprawnie 😉

  • Gratuluję 🙂 To wszystko jeszcze przede mną, za chwilę zacznę 36 tydzień ( pierwsze dziecko i wymarzona dziewczynka) tylko dziwi mnie to, że nie mam skurczy przepowiadajacych! W Polsce akurat nie rodzę, tylko w Dublinie ( mieszkam jeszcze w Irlandii więc jest tu nieco inaczej). Ostatnio na usg lekarze powiedzieli mi ze mam za duzo wód płodowych i jesli nie spadna, trzeba bedzie wywolac porod albo bedzie cesarka. Boje sie komplikacji ale nie panikuje, bo wiem, że jakos dam rade i bedzie dobrze 🙂

  • Poród jeszcze przede mną, mam nadzieję, że wszystko pójdzie bez komplikacji. Trochę już nie mogę się doczekać, bo chciałabym mieć tą moją Kruszynkę w ramionach, ale to ona zadecyduje, kiedy będzie chciała wyjść 🙂 Mam nadzieję, że szybko dojdę do siebie po wszystkim 🙂