INNE PRODUKTY DZIECIĘCE WYPRAWKA

Mamy nową nianię

19 czerwca 2017

Kiedy na świecie miał się pojawić Michał myślałam, że nie będę jej potrzebowała, że dam sobie bez niej radę. Ostatnie cztery tygodnie pokazały jednak, że muszę ją mieć. Z Karoliną było łatwiej, była tylko ona. Teraz przy dwójce dzieci zachowanie spokoju jest o wiele trudniejsze. Dlatego kilka dni temu do naszej rodziny dołączyła nowa niania.

Nie jest to nasza Pani Ania, ale przydatny gadżet ułatwiający życie współczesnym rodzicom. Mowa oczywiście o niani elektronicznej, a właściwie wideo niani Vtech BM4300

Kiedyś wydawało mi się, że na moich 53m2 niania elektroniczna jest zbędna, bo przecież w tak niewielkim mieszkaniu wszystko słychać i nie ma opcji żebym nie usłyszała płaczu czy też kwękania Michała. Owszem usłyszę, ale tylko wtedy gdy wszystkie drzwi w mieszkaniu zostawiam otwarte. A biorąc pod uwagę, że mam w domu aktywną 3-latkę, która biega, krzyczy, skacze i robi różne inne głośne rzeczy, to chcąc zapewnić Michałowi spokojny sen zamykam mu drzwi do sypialni. Wtedy właśnie przydaje mi się wideo niania. Ale używam jej nie tylko wtedy. Sprawdza się również kiedy np. muszę ugotować obiad czy posprzątać mieszkanie. Karolinka jak na opiekuńczą siostrę przystało zagląda bardzo często do Michałka, przynosi mu zabawki, przykrywa go kocykiem, ale nigdy nie wiadomo co jej przyjdzie do głowy. Dzięki wideo niani mam moje dzieci na oku i mogę spokojnie wypełniać swoje domowe obowiązki. 

Kilka lat temu miałam okazję testować zwykłą nianie elektroniczną od Canpol Babies, ale porównywanie jej z Vtech byłoby grzechem, to tak jak bym porównała Nokię 3310 z iPhonem. 

Co wyjątkowego ma niania BM4300?

Nadajnik

Nadajnik wideo niani daje mi ogromne poczucie bezpieczeństwa, bo teraz Michała nie tylko słyszę, ale i widzę. To prawdziwy komfort dla rodzica. Mogę go mieć na oku non stop, co przy noworodku jest niezwykle ważne. Poza tym zobaczcie jak on wygląda:

Urocza sowa oprócz swojej podstawowej funkcji stanowi też ozdobę pokoju czy kącika dziecięcego. My ją przyczepiliśmy na ścianie, gdyż producent nie zaleca umieszczania niani w łóżeczku dziecka. Nic dziwnego, w końcu chodzi o bezpieczeństwo maleństwa. Uchwyt ścienny stanowi podstawowe wyposażenie urządzenia, więc nie musimy kombinować z instalacją.

Nadajnik z kamerką obraca się o 270 stopni oraz odchyla się w kierunku góra/dół o 120 stopni, dzięki czemu bez problemu ustawimy kamerę tak by dziecko było bardzo dobrze widoczne na ekranie odbiornika. Kamera niani może automatycznie przechodzić w tryb nocny i dzięki podczerwieni możemy cieszyć się wyraźnym obrazem, również w całkowicie ciemnym pomieszczeniu.

Dodatkową funkcją ułatwiającą życie rodzicom jest czujnik temperatury w pomieszczeniu w którym przebywa dziecko. Fajna sprawa, bo aktualna temperatura wyświetla się na ekranie odbiornika i nie trzeba cały czas biegać i sprawdzać czy maluszkowi aby na pewno nie jest za gorąco. Możemy sobie nawet ustawić alarm, który włączy się jeśli temperatura spadnie lub wzrośnie poniżej/powyżej określonej przez nas wartości.

Sówka pozwala również na włączenie dziecku kołysanek oraz szumów (jest ich 9). Możemy je włączyć z poziomu samej sówki, z poziomu przycisków odbiornika oraz menu odbiornika.

Jedyne czego mi tutaj brakuje to zasilanie akumulatorowe. Miejce montażu sówki nie byłoby tak uzależnione od gniazdka elektrycznego. 

Odbiornik

To element, który podoba mi się najbardziej. Dzięki niemu mogę cały czas zerkać na Michałka, a kiedy zapłacze wiem czy jest to płacz, na który powinnam zareagować czy też nie.

Ekran odbiornika to LCD o rozmiarze 4.3 cala, kolorowy i wyraźny. Bardzo dobrze widać na nim dziecko, nawet podczas trybu nocnego. Po lewej i prawej stronie ekranu znajdują się przyciski sterujące, m.in. wejście do menu czy też zoom optyczny. Monitorek może być również nadajnikiem transmitującym głos rodzica, który bez wchodzenia do pokoju dziecka, może je ukoić.

Odbiornik może być zasilany z sieci, ale ma też wbudowany litowo-polierowy akumulatorek o pojemności 950 mAh, który wystrcza na kilka godzin użytkowania (10h bez emisji dźwięku). Dzięki temu możemy spokojnie zabierać ze sobą odbiornik wszędzie tam gdzie przebywamy, o ile oczywiście jest to w zasięgu działania urządzenia. W budynku będzie to około 50m, na zewnątrz około 300m.

Do odbiornika można podłączyć do czterech kamer jednocześnie i oglądać sygnał albo z jednej z nich w trybie patrolowania (widok zmiania się automatycznie na obrazy z poszczególnch kamer) lub też ze wszystkich naraz (ekran dzielony jest wówczas na cztery mniejsze).

W menu odbiornika znajdziemy m,in. wybór języka, ustawienie czułości mikrofonu nadajnika, powiadomienia o zbyt niskiej lub za wysokiej temperaturze, kołysanki oraz alarmy dźwiękowe kiedy np. odbiornik i nadajnik stracą łączność lub gdy wyczerpuje się bateria odbiornika.

Niania elektroniczna Vtech BM4300 to nie tylko fajny gadżet, ale również niezwykle przydatne urządzenie. Przydaje się nawet w takim małym mieszkaniu jak moje. Bez problemu mogę wyjść z Karoliną na balkon, a i tak mam Michała pod kontrolą. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie. Teraz już nie muszę się martwić czy usłyszę jego płacz, nie muszę co chwilę zaglądać do pokoju by sprawdzić czy śpi. Wideo niania pozwoliła mi się zrelaksować i skupić na innych czynnościach niż ciągłe monitorowanie aktywności maluszka. Teraz ona robi to za mnie.

Jasne, model ten kosztuje dość sporo, bo 599 zł, ale jeśli macie fundusze to myślę, że warto w niego zainwestować, szczególnie, że mam dla Was rabat na wszystkie produkty w sklepie Vtech Polska (klik). Wystarczy w zamówieniu podać kod rabatowy: olga15%


Wpis powstał przy współpracy z marką Vtech Polska. 

Polecane dla Ciebie

  • Niedawno do mojej wyprawki dla naszej kruszynki, która już niebawem przyjdzie na świat także zaopatrzyliśmy się elektryczną nianię z kamerką. Oczywiście nie jest to sówka ale ma identyczne funkcje! Aż sama jestem ciekawa jak się będzie sprawdzać 🙂

  • Rewelacja! ja mam jedna corcie, przy niej nie potrzebowałam ale pewnie przy drugim chciałabym taki gadżet. Bardzo dobra jakość nagrania w nocy! i sam wygląd mi się podoba 🙂

    • Niania jest naprawdę rewelacyjna. Moja Karolina jest tak absorbująca, głośna i wszędzie jej pełno, więc ja muszę małego zamykać w pokoju żeby go trochę wyciszyć i tu niania sprawdza się niesamowicie.

  • Urocza sówka 🙂
    Ja do tej pory korzystam z niani, choć chlopcy mają 3 lata. Tzn korzystam tylko podczas gdy śpią w swoim pokoju. Ale nasza niania jest całkiem prosta: tylko dźwięk, czujnik temperatury no i ma w zestawie płytki monitorujące oddech (ale tą funkcję wyłączyłam). Na 70 metrach zupełnie mi wystarcza.
    Nie mam przekonania do konieczności video w tak małym mieszkaniu. Może gdybyśmy mieszkali w domu… Rozmarzyłam się 😉

    • Powiem Ci, że video niania to niesamowity luksus. Ja już się do niej bardzo przyzwycziłam i kiedy Michał zaczął mieć problemy z wymiotami bardzo się sieczyłam że ją mam.

  • Karolina Borycka

    Drugie dziecko i nadal nie mam niani, bo nie widzę takiej potrzeby. Do mamy mały i zawsze widzę młodszego jak śpi. Jak ma się większy dom to taka niania jest bardzo potrzebna. Ta świetnie wygląda,.