MICHAŁ ROZWÓJ

Dwa miesiące Michała

26 lipca 2017

Kilka dni temu Michał skończył dwa miesiące. Mam wrażenie, że dopiero co pisałam podsumowanie pierwszego, a już skończył dwa. Ten czas płynie zdecydowanie za szybko. Kolejny miesiąc to kolejne wyzwania, uczymy się siebie nawzajem, poznajemy i staramy się wypracować jakiś sensowny plan działania.

Drugi miesiąc życia Miśka rozpoczęliśmy wizytą na izbie przyjęć a zakończyliśmy wizytą u chirurga. Dość sporo chodziliśmy po lekarzach. W kwestii zdrowia działo się naprawdę dużo. Począwszy od chlustających wymiotów, poprzez przedłużającą się żółtaczkę, wzdęcia, planową wizytę w poradni preluksacyjnej, USG jamy brzusznej a skończywszy na przepuklinie pępkowej. Nie było tygodnia, w którym nie mieliśmy zaplanowanej wizyty u lekarza. Teraz na szczęście już wychodzimy na prostą, pomijając oczywiście przepuklinę, bo proces jej gojenia będzie zapewne trwał kilka miesięcy.

Z racji tego, że Michał jest urodzony trzy tygodnie przed terminem to i skoki rozwojowe przechodzi trzy tygodnie później niż większość dzieci. Po pierwszym skoku mały zaczął się do nas uśmiechać i wpatrywać w nas tymi swoimi wielkimi oczami. Stał się bardziej kontaktowy. Znacznie mniej śpi i lubi spędzać czas w naszym towarzystwie, chociaż najbardziej lubi być zamotany w chuście. Wtedy smacznie zasypia bo jest blisko mamy lub taty.

Układ pokarmowy Michałka zaczął też lepiej funkcjonować, ale nie jestem do końca pewna czy jest to zasługa tego, że się rozwija, czy podawanych kropli, czy też może wynika to z tego, że od 1,5 tygodnia jestem na diecie bezmlecznej. Być może wszystkie te czynniki miały na to wpływ. A jestem na diecie bezmlecznej gdyż Michał dostał czerwonej wysypki na całym ciele. Żeby znaleźć winowajcę zaczęłam od wyeliminowania nabiału, ponieważ ten jest najczęściej uczulającym składnikiem w diecie mamy. Po 1,5 tygodnia diety eliminacyjnej po wysypce już prawie nie ma śladu. Jeszcze kilka dni i wprowadzę na nowo jogurt naturalny, by sprawdzić czy musimy na dobre wyeliminować nabiał czy od czasu do czasu mogę sobie pozwolić na mały jogurcik czy też twaróg. A brakuje mi tego strasznie! 

Jeśli chodzi o noce bywa różnie. Czasem obudzi się raz o 3, czasami dwa razy o 1 i o 5, a czasami tak jak zeszłej nowy aż cztery razy. Mleko mamy trawi się dość szybko, więc wcale go nie winię za to, że nie przesypia nocy jak niektóre dzieci, ale wprowadzenie mleka modyfikowanego wcale tego nie gwarantuje. Z resztą ja jestem zwolenniczką karmienia piersią i mleko modyfikowane to dla mnie ostateczność. A że nie używamy smoczka, to cyc w nocy jest obowiązkowy. Z resztą lubię karmienia. Przy Karolinie mi tego brakowało. Ona przy piersiach się rzucała i była nerwowa, więc skończyło się odciąganiem. Z Michałem jest zupełnie inaczej, chociaż karmienia potrafią czasami trwać dwie godziny.

W tym miesiącu byliśmy też na pierwszym szczepieniu. Długo rozważaliśmy jakie szczepienia wybrać, bo to, że będziemy go szczepić nie podlegało dyskusji. Początkowo byliśmy zdecydowani na szczepienia na NFZ, ale ostatecznie zaszczepiliśmy go Hexacimą, czyli 6w1 + pneumokoki na NFZ. Dlaczego? Głównie dlatego by nie musiał przyjmować aż czterech zastrzyków, ale także dlatego, że odbyliśmy kilka rozmów z lekarzem, pielęgniarką a także z położną i każda z tych osób wskazywała na zalety tego szczepienia. Po wszystkim miał jedynie lekki stan podgorączkowy, który ostatecznie sam zwalczył. 

Jeśli natomiast chodzi o wagę to 17 lipca, w dniu szczepienia Michałek ważył 5,19 kg. Teraz pewnie podwoił już swoją masę urodzeniową. Co do ubrań to wkracza właśnie w rozmiar 62. Z resztą widać po nim, że rośnie i ma się dobrze. Jest słodkim, małym bobasem, który każdego dnia zaskakuje nas czymś nowym. 

Tak właśnie minął nam drugi miesiąc życia Michałka. Ciekawa jestem jak będzie w trzecim i czy wraz z jego końcem ustaną również dolegliwości brzuszkowe. Mam nadzieję, że tak!  

Polecane dla Ciebie

  • Ale ten czas zasuwa! Życzę wam szybkiego pokonania problemów z brzuszkiem i oby to nie była skaza!

    • Skaza to nie jest, bo jem jajka, ale moze byc alergia na mleko krowie. A ja tak uwielbiam jogurty naturalne!

  • Już dwa miesiące??? Ale leci… Moja Jula już 4 skończyła, nie wiem jak i kiedy. I ty to chyba masz śmietanę w cyckach że tak ci tyje. Zazdroszczę. U nas było bardziej jak ż Karolinka. Córka mi się rzucala jeść nie chciała i prawie w ogóle nie tyła. Więc niestety mm ale czasem mi brakuje kp i żałuję że tak wyszlo. Ale nawet przy mm nie tyje szybko. 5kg przekroczyła w wieku 3 miesięcy dopiero. Współczuję wam tych wizyt u lekarzy, ja nie znoszę tego, dobrze że na szczęście u nas tego mało. Niech synuś dalej zdrowie rośnie

    • Dzięki Karolina! U Was też mega szybko zleciało. Wiesz mm to nie jest zło. Nie kazdej mamie jest pisane kp. Najważniejsze, że Julia się prawidłowo rozwija.

  • Nie mogę sobie przypomnieć, jak moi chłopcy mieli po 2 miesiące, ten czas leci, nawet nie wiemy kiedy 🙂

  • UNIVI

    Jejku uwielbiam takie małe szkraby 🙂 A czas to szybko leci zdecydowanie, aż za szybko, wiem po innych dzieciach w rodzinie.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Życzę Synkowi dużo zdrówka – żeby te wizyty u lekarzy nie były już konieczne i żeby wszystko się unormowalo. A czas po prostu pędzi jak szalony ! Ja też dopiero co miałam w domu 3-miesieczniaka, a obecnie mam już rezolutnego 3-latka …

  • To życzę, aby dolegliwości minęły. Fajnie że tak piszesz, bo kiedyś będzie to pamiątka 🙂

  • Świat Toli

    Gdzieś już widziałam takie podsumowanie i strasznie żałuję, że nie wpadłam na ten pomysł. Prosty, a taki super.

  • Dwa miesiące… czytając Twój wpis odleciałam wspomnieniami do czasu, kiedy moja córka skończyła 2 miesiące. Miałam podobne doświadczenia w kwestii wizyt u lekarzy. Bywało, że w jednym tygodniu było kilka. W związku z czym średnia wychodziła 1/tydz. plus tygodniowy pobyt w szpitalu… I tak naprawdę te pierwsze dwa miesiące głównie z tym kojarzę. Za to teraz do lekarzy prawie nie chodzimy 🙂 bo nie mamy potrzeby, więc i Tobie tego życzę!! pozdrawiam ciepło Magda

  • Pamiętam te czasy motania w chuście, czasem teraz tego brakuje 🙂