WYPRAWKA ZDROWIE

Nosić czy nie nosić? Wywiad z doradcą chustowym

28 sierpnia 2017

O tym, że pokochałam noszenie w chuście na pewno wiecie jeśli śledzicie mnie na instagramie lub facebooku (a jeśli jeszcze tego nie robicie to serdecznie Was do tego zachęcam). Uwielbiam tę bliskość, ciepło i możliwość noszenia bez użycia rąk. Daje mi to ogromną swobodę a Misiek zadowolony i zrelaksowany śpi przy mamie. Zanim jednak zaczęłam go motać w chustę umówiłam się na szkolenie z doradcą noszenia dzieci – Elwirą Kowal. I to właśnie jej zadałam kilka pytań odnośnie chustowania licząc na to, że odpowiedzi zachęcą Was do noszenia.

Elwira Kowal z córką, chusta Lenny Lamb Symfonia

Jak zaczęła się Twoja przygoda z chustonoszeniem?

Nie pamiętam dokładnie kiedy się dowiedziałam o chustach, ale na pewno było to zanim zaszłam w ciążę. Wiedziałam już wtedy, że chusta jest lepszym rozwiązaniem niż popularne sztywne nosidełka, ale nie wnikałam w ten temat głębiej. Kiedy byłam już w ciąży i kompletowałam wyprawkę, postanowiłam kupić również chustę, głównie ze względu na jej praktyczne zastosowanie (o innych korzyściach wynikających z noszenia dziecka jeszcze nie wiedziałam). Kiedy urodziła się moja córka, okazało się że jest dzieckiem o bardzo dużych potrzebach. Dużo płakała i ciągle chciała być przytulona do mnie, nie dało jej się odłożyć do łóżeczka, nie lubiła też wózka. Kiedy miała około 3 tygodnie postanowiłam zawiązać ją w chustę pierwszy raz, z nadzieją że zaśnie, a ja nie będę musiała jej trzymać na rękach. Zasnęła. Dlatego później coraz częściej używałam chusty kiedy musiałam coś zrobić w domu, a chciałam mieć córkę blisko siebie. Wtedy też zaczęłam więcej czytać o chustach i dowiedziałam się, że chustowanie pomaga budować więź z dzieckiem i zaspokaja potrzebę bliskości.

Co Cię skłoniło do tego, że dostałaś doradcą chustonoszenia? Czy jest duże zainteresowanie nauką chustowania?

Chustowanie od początku było niezwykle ważną częścią mojego rodzicielstwa. Nosiłam córkę bardzo dużo, promowałam tym samym noszenie dzieci wśród rodziny i znajomych. Uczestniczyłam w spotkaniach z rodzicami noszącymi swoje dzieci, często pomagałam w wyborze chusty i w pierwszych próbach wiązania. Widziałam coraz większe zainteresowanie tym tematem, dlatego postanowiłam pójść na kurs na doradcę noszenia dzieci, żeby móc pomagać rodzicom w bardziej profesjonalny sposób. Chciałam też poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności w zakresie chustowania W Szczecinie (i ogólnie w naszym województwie) było niewielu doradców i to także wpłynęło na moją decyzję o zapisaniu się na kurs. Doradcą jestem od półtora roku i widzę duże zainteresowanie nauką chustowania. Coraz więcej rodziców jest świadomych korzyści płynących z noszenia dziecka w chuście i zgłasza się do mnie, żeby nauczyć się dobrze wiązać chustę.

Dlaczego chustowania lepiej uczyć się od doradcy niż z kanałów na YouTube?

Na spotkaniu na żywo z doradcą rodzic może od razu zadawać pytania. Jeśli któryś moment wiązania jest niejasny, doradca może go pokazać kilka razy, może wytłumaczyć dlaczego wiążemy akurat w ten sposób. Doradca jest w stanie zauważyć problemy, które pojawiają się u danego rodzica i doradzić rozwiązania, jest też w stanie szybko skorygować ewentualne błędy. Czasami można zacząć wiązanie w różny sposób i jeśli jeden z jakiegoś względu nie odpowiada rodzicowi, doradca może pokazać inne sposoby. Doradca zwraca również uwagę na szereg niuansów, które potrafią ułatwić wiązanie lub zapewniają większy komfort noszenia. Na filmach nie ma aż tylu informacji. Na spotkaniu z doradcą, oprócz nauki wiązania, można również porozmawiać o chustowaniu ogólnie, doradca zazwyczaj potrafi odpowiedzieć na nurtujące rodziców pytania.

Od kiedy można zacząć chustowanie dzieci?

Jeśli dziecko jest zdrowe, a rodzice czują się na siłach, można nosić dziecko w chuście od pierwszych dni (a nawet godzin) życia. Jednak należy pamiętać o tym, że mama może być zmęczona po porodzie i jeśli ma możliwość, to warto żeby odczekała kilka, czy kilkanaście dni, szczególnie dotyczy to pań rodzących przez cesarskie cięcie. Przez ten czas nosić może tata, można też kangurować dziecko lub w inny sposób zapewniać mu bliskość.

Jakie są korzyści chustonoszenia?

Korzyści jest bardzo dużo. Chustowanie zaspokaja jedną z podstawowych potrzeb dziecka – potrzebę bliskości. Istnieją badania na temat pozytywnego wpływu dotyku na noworodka – chusta ułatwia stymulację dotykową. Kolejnym pozytywnym aspektem chustowania jest to, że dziecko w chuście jest ułożone w naturalnej pozycji – z zaokrąglonymi plecami, podwiniętą miednicą, z nóżkami zgiętymi i w lekkim odwiedzeniu. Na początku kręgosłup dziecka źle znosi prostowanie, ponieważ jest to zbyt duży wstrząs po miesiącach bycia w pozycji embrionalnej, czyli zwiniętym w kłębek. Pozycja zgięciowo-odwiedzeniowa, w której jest ułożone dziecko w chuście, może być również dodatkową metodą wspomagającą leczenie dysplazji bioder. Chustowanie pozytywnie wpływa na rozwój motoryczny dziecka, ciągłe kołysanie, bujanie korzystnie wpływa na rozwój systemu nerwowego i równowagi. Dziecko zawiązane w chustę częściej zmienia wysokość – rodzic się pochyla, kuca – rozwija się wówczas błędnik, odpowiadający za zmysł równowagi. Dzieci noszone w chuście mają większe możliwości rozwoju poznawczego – więcej widzą niż z wózka, rodzice są w stanie więcej im pokazać i częściej do nich mówią. Korzyści z chustowania odczuwają także rodzice, ponieważ noszenie dziecka w chuście jest bardzo praktyczne: do niektórych miejsc zdecydowanie łatwiej dotrzeć z dzieckiem w chuście niż w wózku (np. w górach lub na plaży), jeśli dziecko potrzebuje ciągłego dotyku rodzica, chusta ułatwia wykonywanie codziennych domowych czynności, ponieważ rodzic ma wolne ręce. Chusotwanie może ułatwić opiekę nad chorym dzieckiem, które szczególnie potrzebuje ciągłej obecności rodzica.

A czy istnieją jakieś przeciwwskazania?

Istnieje bardzo niewiele przeciwwskazań do noszenia dzieci w chuście. Zazwyczaj wystarczy tylko zadbać o prawidłową pozycję. Warto jednak pokazać specjaliście (lekarzowi, fizjoterapeucie) jak wygląda dziecko prawidłowo zawiązane, żeby mógł ocenić, czy noszenie nie będzie miało negatywnego wpływu na rozwój. Najczęściej pojawiającymi się problemami rozwojowymi, przy których trzeba szczególnie uważać na jakość wiązania i pozycję dziecka, a także powinno się skonsultować wiązanie i czas noszenia dziecka ze specjalistą, jest asymetria, wzmożone lub obniżone napięcie mięśniowe, przykurcze, dysplazja.

Jak długo dziecko może jednorazowo przebywać w chuście?

Nie ma dokładnie określonej granicy czasu noszenia dziecka. Zwykle po około 2-3 godzinach maluch sam daje znać (zaczyna się wiercić, popłakiwać), że trzeba go wyjąć z chusty.

Jaką chustę wybrać na początek?

Na początek polecam chustę tkaną, 100% bawełnianą, w paski, tak żeby miała krawędzie w dwóch różnych kolorach (ułatwia to naukę wiązania). Dobrze sprawdzają się chusty używane, ponieważ są już „złamane” (są miękkie i łatwiej taką chustę dociągać), jednak obecnie nowe chusty też są już zwykle miękkie i dostosowane do początkujących.

Jak sprawdzić jaka długość chusty będzie odpowiednia dla osoby noszącej?

Najlepiej poszukać tabelek z rozmiarami chust na stronach producentów. Są tam podane długości odpowiednie dla osób o określonym rozmiarze ubrań lub wzroście.

Jakie wiązania polecane są na początek przygody z chustonoszeniem?

Kangur i kieszonka. Oba wiązania są odpowiednie dla noworodków, jednak jeśli dziecko jest bardzo malutkie (niecałe 3 kg), warto spróbować najpierw wiązać je w kangura.

Czy długo trwa opanowanie nauki wiązania?

To zależy od umiejętności rodziców. Zdarza się, że już przy pierwszych próbach wiązanie wychodzi bardzo dobrze. Jednak zazwyczaj trzeba zawiązać dziecko kilkanaście razy, żeby wiązanie szło szybko i sprawnie.

Jakie są różnice pomiędzy chustami tkanymi, elastycznymi i kółkowymi?

Chusty elastyczne są wykonane z innego materiału niż tkane (w tym także kółkowe). Chusta elastyczna jest czasem polecana na początek przygody z chustowaniem , ponieważ nie trzeba jej dociągać i teoretycznie łatwiej się taką chustę wiąże. Jednak trudno w takim wiązaniu ułożyć dziecko w prawidłowiej pozycji, poza tym chusta elastyczna starcza na krótko, bo nadaje się o ok. 5 kg. Cięższe dzieci zaczynają „sprężynować” i osiągnięcie prawidłowej pozycji nie jest możliwe.

Natomiast chusty tkane nie są rozciągliwe, zawsze po włożeniu dziecka do chusty, trzeba jeszcze dociągnąć każde pasmo chusty, żeby dziecko było dobrze otulone. Chusta tkana może być używana przez cały okres chustowania. Są chusty cieńsze i grubsze, z bawełny lub z domieszkami innych materiałów. W zależności od wieku i wagi dziecka można wybrać chustę, która będzie zapewniała większy komfort noszenia (np. chusty z dodatkiem lnu polecane są często do noszenia cięższych dzieci).

Chusta kółkowa jest specjalnym rodzajem chusty tkanej. Służy do noszenia dziecka na biodrze. Jest to wiązanie niesymetryczne, dlatego nie powinno się nosić w niej za długo, zarówno ze względu na dziecko, jak i rodzica (przy dłuższym noszeniu odczuwalne będzie nierównomierne obciążenie kręgosłupa). Chusta kółkowa sprawdza się przy krótkich wyjściach np. z psem na spacer, lub podczas przenoszenia dziecka z domu do samochodu.

Jakie są najczęstsze obawy rodziców chcących nauczyć się wiązać?

Rodzice zastanawiają się, czy dziecko polubi bycie w chuście. Często chcą pożyczyć chustę, żeby przez tydzień-dwa sprawdzić czy dziecko będzie chciało być noszone. Dość często pytają, czy chustowanie jest na pewno bezpieczne i czy nie zrobią dziecku krzywdy – wiązanie odpowiednie do wieku i umiejętności dziecka, a także poprawne wykonywanie tych wiązań zapewnia bezpieczeństwo. Niektórzy pytają, czy dziecko się nie udusi, lub czy nie jest za mocno ściśnięte – uspokajam wtedy, że dobre, mocne dociągnięcie chusty jest konieczne do utrzymania prawidłowej pozycji dziecka, a dopływ tlenu jest wystarczający. Oczywiście podstawową obawą jest to, czy w ogóle zapamiętają sposoby wiązania, ale zwykle na koniec spotkania przynajmniej jedno wiązanie mają opanowane.

Przeciwnicy chustonoszenia mówią o tym, że w ten sposób dziecko przyzwyczaja się do noszenia. Czy tak rzeczywiście jest? Jak duże dziecko można nosić w chuście?

Dziecko będąc w brzuchu mamy jest przyzwyczajone do noszenia, bujania, kołysania. Dlatego noszenie w chuście jest naturalnym przedłużeniem tego stanu. Nie można w tym wypadku mówić o przyzwyczajaniu dziecka do noszenia, bo ono jest już do tego przyzwyczajone. Jeśli dziecko chce być ciągle na rękach u rodzica, wynika to z jego silnej potrzeby bliskości i celowe odbieranie dziecku możliwości zaspokojenia też potrzeby może mieć negatywny wpływ na jego rozwój. Z moich obserwacji wynika, że wraz z nabywaniem nowych umiejętności ruchowych, dzieci coraz mniej chcą być w chuście. Zaczynają się poruszać i nie potrzebują już tyle noszenia, więc nie można tu mówić o przyzwyczajeniu do noszenia. Jeśli chodzi o górną granicę wieku dziecka, które może być noszone w chuście, jest ona zależna od potrzeb i dziecka i rodziców, a także od wytrzymałości rodzica. Czasami jak dziecko zaczyna samodzielnie się poruszać, całkowicie rezygnuje z chusty i nie chce być już noszone. Ale są też dzieci, które lubią odpoczywać będąc w chuście. Większe dzieci są cięższe, co może utrudniać noszenie przez dłuższy czas, ale nie ma ogólnych przeciwwskazań do noszenia nawet 4- czy 5-latka, ważącego 20 kg, jeśli rodzic ma siłę i wraz z dzieckiem czują taką potrzebę.

Bardzo Ci dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi i za szkolenie, bo dzięki Tobie pokochałam chusty.


Mam nadzieję, że Elwira pomogła Wam podjąć decyzję czy nosić czy nie nosić. Ja jestem zdania, że naprawdę warto. Obcenie nie wyobrażam sobie życia bez chusty. Każde dłuższe wyjście z domu wiąże się z zabraniem jej do plecaka, gdyż ta gwarantuje spokój maluszka przez długi czas. Dziecko, którego potrzeba bliskości jest spełniona śpi spokojnie i jest zrelaksowane. Ja chusty używam codziennie – nie tylko na spacerach, ale również w domu. Dzięki niej jestem w stanie pogodzić opiekę nad Michałkiem z opieką nad Karoliną, która wymaga naprawdę sporo uwagi. Mało tego noszę nie tylko ja, ale również Przemek, który polubił tę bliskość. Dzięki chuście pomiędzy nim a Michałkiem nawiązuje się silna więź. Michał uspokaja się przytulony do taty. 

A wy próbowaliście swoich sił w chustonoszeniu?

 

Polecane dla Ciebie

  • Haha, planuje podobny wpis u siebie, tylko nie wywiad 🙂 ale Twój jest ekstra! Wiele się z niego dowiedziałam. Mnie jeszcze średnio wychodzą wiązania, ale ćwiczę. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej, bo obie z małą nosić się lubimy 🙂

    • Magda a z doradcą się uczyłaś? Ja od początku małego wiązałam w kieszonkę bo kangurek jakoś mi nie leżał. Kiedyś będę chciała Miśka na plecy przerzucić. Ciekawe czy mi to wyjdzie.
      Będę czekać na Twój wpis.

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Ja niestety nie załapałam noszenia z zwykłej chuście. Byłam na warsztatach, radziłam się specjalistek i niestety- zniechęciła mnie moja pierwsza chusta. Była zbyt sztywna, za długa. Zniechęciło mnie też to, że dla Emila, jako prawie wcześniaka, zalecano tylko kangurka, co mi kompletnie nie wychodziło. Szybko dałam sobie spokój, a jak miał 5 miesięcy kupiłam kółkową i to był strzał w dziesiątkę. Dla nas idealna. Jak zaczął siadać to przeszliśmy na nosidło- ale to nosi głównie mąż.

    • Dlatego czasem warto kupić taką używaną, która jest już miękka i dobrze się dociąga. Moja pierwsza chusta LL dociąga się świetnie od nowości. Za to ta niebieska jest dość sztywna, ale w końcu się wyrobi.
      Powiem Ci, że ja się kółkowej jakoś obawiam, a szczególnie obciążenia jednej strony.

  • Fantastyczny pomysł z tym chustowaniem. Bardzo mi się to podoba i żałuję, że sama nie zdecydowałam się na coś takiego przy córce. Natomiast przy ewentualnym drugim dziecku uważam, że chustowanie będzie niezbędne, żeby spokojnie móc dwójkę ogarnąć.

    Zgadzam się, że warto spotkać się ze specjalistą, zamiast kierować się filmikami z sieci. To jest zbyt poważna kwestia, by podchodzić do niej na przesadnym luzie. Błędy popełnione na tym etapie mogą rzutować na życiu i zdrowiu naszego dziecka – nie warto ryzykować.

    • Dokładnie, nieumiejętnym wiązaniem można narobić wiele szkód. Ja przy córce próbowałam, ale jej się nie podobało. Za to synek pokochał od pierwszego zawiązania.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja nosiłam synka bardzo dużo, ale nie w chuscie. Teraz żałuję, bo na pewno byłoby to spore ułatwienie i odciazenie dla moich rąk i kręgosłupa.

    • Chusta to genialny wynalazek. Naprawdę odciąża kręgosłup. Ja po 2h noszenia naprawdę niewiele czuję, a mały to uwielbia.

  • Chciałam nosić dzieci w chuście ale brakowało mi wiedzy na ten temat.Ten wywiad może pomóc wielu rodzicom

  • Nie wiedziałam, że noszenie w chuście ma aż tyle zalet :). Może też się skuszę na chustę, chociaż moja Dominika nie wymaga noszenia na rękach 🙂

  • Doradca chustowy? Ech, czego to ludzie nie wymyślą… 🙂

    • Ale co w tym złego? Akurat doradca posiada wiedzę, bo nieumiejętne zawiązanie chusty może zrobić dziecku krzywdę, więc jestem zdania, że lepiej uczyć się od profesjonalisty.

  • Katarzyna Hartung

    Przyznaję, że z chustą kompletnie sobie nie radziłam, ale przekonałam się do noszenia Julcia w nosidełku 🙂

    • Ja tak miałam przy pierwszym dziecku. Karolina w chuście krzyczała a w nosidle jej się podobało.

  • Wspaniała praca <3 Uważam, że noszenie w chuście to genialny wynalazek 😀

  • Fajny wywiad i wiele wskazówek. Oboje z mężem zakochaliśmy się w noszeniu dziecka.

    • A jakiej chusty używacie?

      • Od urodzenie nosiliśmy w elastyczne a od kiedy zaczęła trochę naciągać chustę swoją wagą – kupiłam nosidełko.

  • Aż zatęskniłam za czasami noszenia w chuście 😉

  • Świetny wywiad i bardzo obszerny. Dzieci jeszcze nie mam, więc temat mi dość obcy, ale w przyszłości zapewne skorzystam. Pozdrawiam 🙂

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Świetny wywiad 😉 Ja syna nie noszę w chuście, ale czasami trochę żałuję, zwłaszcza wtedy kiedy rąk zaczyna brakować 😉

  • A ja się zastanawiam, jakie są najczęstsze obiekcje przed chustonoszeniem?

  • Chustowałam obie moje dziewczyny, młodszą zdecydowanie częściej, bo starsza miała ledwo dwa lata, także chusta okazała się dla nas zbawienna. Idealnie sprawdziła się też na spacery z psem. Matylda spała w chuście, a ja miałam dwie ręce wolne 🙂 Polecam każdemu 🙂