W PODRÓŻY

Stary piernik to też ciacho

4 października 2017

Ja i Przemek uwielbiamy podróżować. Zanim pojawiły się dzieci, każdego roku staraliśmy się polecieć gdzieś na wczasy. Obydwoje jesteśmy zwolennikami aktywnego wypoczynku. Leżenie plackiem na plaży nas nie kręci. Lubimy łazić bez celu i przyglądać się mieszkańcom miast, które odwiedzamy. Od kiedy na świecie pojawiła się Karolina za granicą nie byliśmy ani razu, nie licząc jednodniowych wypadów do Berlina i Londynu. Teraz, kiedy do naszej rodziny dołączył jeszcze Misiek, na jakiś czas musimy odłożyć wyjazdy do ciepłych krajów. Dlatego też nasz tegoroczmy urlop spędziliśmy zwiedzając Polskę. Gdzie byliśmy? Między innymi w Toruniu i to właśnie do tego miasta chciałabym Was dzisiaj zabrać.

W Toruniu byliśmy trzy dni. Trochę mało, bo miasto jest naprawdę piękne i warto spędzić w nim więcej czasu, choćby dla samej starówki. W Szczecinie bardzo brakuje mi Starego Miasta, bo nasze „Stare-Nowe” Miasto niestety nie ma takiego uroku. Szczecińska starówka umiera śmiercią naturalną, toruńska tętni życiem. Ulicami miasta spaceruje mnóstwo osób, nie tylko turystów, ale również miejscowych.  Na każdym kroku można spotkać artystów ulicznych, wiele klimatycznych sklepików i restauracji z zewnętrzymi ogródkami – w mieście czuć Europę Zachodnią. Jest naprawdę przyjemnie. 

Ale ja nie o starówce chciałam lecz o piernikach, które są wizytówką tego miasta. Toruń to nie tylko Kopernik i planetarium, to przede wszystkim pierniki. Pierdyliard różnych pierników – serca, uszatki, katarzynki, całuski, flisaczki, nadziewanie i nie, w czekowadzie, lukrowane itd. Jest ich całe mnósto! Wszystkie pyszne! Są towarem eksportowym Torunia – wytwarzane wg starych receptur rozpływają się w ustach. Chcąc przyjrzeć się historii tego ciastka udaliśmy się do Żywego Muzeum Piernika

Jak jest w środku?

Już po przybyciu do Muzeum poznajemy Wiedźmę Korzenną, która wraz z Mistrzem opowiada nam co nieco na temat historii pierników w Europie i w samym Toruniu. Zdradza tajne składniki tych tradycyjnych ciastek. Mamy okazję zobaczyć, powąchać i dotkąć każdą przyprawę. Ochotnicy wybierani prze Mistrza spośród przybyłych do Muzuem osób, pomagają wykonać ciasto piernikowe wg tradycyjnej receptury, które potem leżakuje przez 3 miesiące i czeka na kolejną grupę zwiedzających. Karolinie udało się załapać i miała okazję, z mała pomocą taty, zamieszać wszystkie składniki w drewnianej misie. Była tym faktem mega podekscytowana. Mieszała powoli żeby czasem nic nie wypadło z miski. Jak w domu 🙂

Sam pokaz jest naprawdę fantastyczny. My byliśmy akurat na takim prowadzonym w dwóch językach, ale wcale nam to nie przeszkadzało. Zarówno mali jak i nieco starsi widzowie bawili się tam bardzo dobrze. Co prawda żarty Mistrza były zrozumiałe tylko dla dorosłej częsci widowni, ale dzięki temu my starzy nie nudzilismy się na pokazie. A żarty były przednie.

Po wprowadzeniu do świata pierników  przyszła kolej na ich wypiekanie. Każde z nas dostało własne stanowisko pracy, kulkę ciasta przygotowanego przez inną grupę 3 miesiące wcześniej, wałek i specjalną formę do odciskania wzorków. Mogliśmy wziąć się do pracy.

Po zakończeniu przygotowane przez nas pierniki trafiły do pieca, a my mieliśmy chwilę za poczęstunek i zakup pamiątek w muzealnym sklepiku.

Nasze pierniki nie wyszły specjalnie piękne. Chyba każde z nas za słabo odcisnęło w nich wzór, ale i tak mieliśmy dużo frajdy podczas ich przygotowywania. Należy pamiętać o tym, że pierniki, które uczestnicy pokazu mają okazję wykonać, nie nadają się do jedzenia. Stanowią raczej fajną pamiątkę. 

Karolinka na koniec otrzymała swój dyplom czeladniczy i już teraz może zarabiać  na życie piekąc pierniki. W końcu ma na to papiery. Także już wiecie kto u nas będzie robił pierniki na Boże Narodzenie.  😛 

Na zakończenie mogliśmy udać się na kolejne piętro Muzeum, by zobaczyć jak teraz powstają pierniki , ale my z tej okazji nie skorzystaliśmy. Michał zrobił się na tyle marudny, że musieliśmy się ulotnić. Wam natomiast z całego serca polecam Żywe Muzeum Piernika. Naprawdę warto się tam wybrać, nawet jeśli nie macie jeszcze dzieci. Sugeruję jednak zakup biletów przez internet, gdyż oblężenie jest spore i może się okazać, że biletów dla Was zabraknie.


Adres: Toruń, ul. Rabiańska 9

Godziny otwarcia: codziennie 10-18

Ceny biletów: 

  • dzieci poniżej 3 roku życia – wstęp bezpłatny
  • dzieci, uczniowie niepełnosprawni – 1 zł
  • dzieci, uczniowie, studenci (do 26 roku życia) – 10 zł
  • seniorzy (od 60 lat) – 13 zł
  • dorośli – 15 zł
  • dorośli niepełnosprawni – 10 zł

Długość pokazu: około 75 minut

Polecane dla Ciebie

  • wow, świetne miejsce, nigdy tam nie byłam

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    My byliśmy w Toruniu jeszcze zanim pojawił się synek – także do tego muzeum nie dotarliśmy. Ale całe miasto, Planetarium i muzeum Halika bardzo nam się podobały 🙂

  • Muzeum piernika super, polecam także muzeum rogala w Poznaniu 🙂

  • Sylwia

    Świetne miejsce 🙂

  • Rewelacyjne zdjęcia

  • Agata Maj Cher

    No i masz czeladnika w domu 🙂 A może czekoladnika?

  • Moja córka i obie babcie, które wzięliśmy na wycieczkę do Torunia były zachwycone tym muzeum 🙂

  • Chętnie bym to museum odwiedziła, aż tutaj pachnie piernikami 😉

  • Przyjemne miejsce. Kiedyś na wycieczce klasowej byliśmy w podobnym. Bardzo ciepło wspominam ten czas.

  • Gabriella

    Niedługo z klasą jadę na wycieczkę właśnie do tego muzeum więc fajnie było przeczytać taki wpis ♥

  • Martina

    Toruń to prawdziwa stolica piernika. Podobno rynek w Toruniu jest piękny. Jestem pod dużym wrażeniem Twojej relacji. Świetne zdjęcia!

  • Półtora roku temu bylismy w tym muzeum przy okazji wizyty w Toruniu, świetne miejsce dla dzieci. Nocowaliśmy w fantastycznym hotelu w Sierpcu, polecam tam Muzeum Wsi. Pozdrawiam

  • Gosia

    W Toruniu byłam kilka razy. Uwielbiam stare miasto i starówkę. Jednak w muzeum piernika nie byłam. Muszę to nadrobić.

  • Marta Korotko

    Byłam w Toruniu zaledwie dwa razy. Już za pierwszym razem urok tego miasta mnie zachwycił. W tygodniu za dużo ludzi i turystów tam nie ma, więc można spokojnie spacerować sobie uliczkami i podziwiać wszystko dookoła. W weekend natomiast setki ludzi. Ciężko znaleźć wolne miejsce w jakiejkolwiek restauracji czy kawiarni 🙂 A w Muzeum byliśmy, świetne miejsce!

  • Idealne miejsce dla mnie! Koniecznie musimy się tam kiedyś wybrać z dzieciakami, bo wszyscy jesteśmy amatorami pierników!